2. rocznica nadania tytułu Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata Siostrom Służebniczkom Dębickim

s.Ambrozja (Marcjanna) Łączniak ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Dębickich

28 czerwca 2018 roku dwie siostry ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Dębickich: Zofia Liszka – Siostra Serapiona i Marcjanna Łączniak – siostra Ambrozja zostały odznaczone tytułem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” przyznawanym przez Instytut Yad Vashem.

Dyplomy i medale „Sprawiedliwych” z rąk ambasador Izraela w Polsce Anny Azari podczas uroczystości w Bieczu odebrała wówczas Agata Rybarczyk, krewna siostry Ambrozji, która przekazała go podczas uroczystości Matce Przełożonej Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej Maksymilli Pliszce.

Historia Sabiny Bruk i jej uratowania przez Służebniczki Dębickie:

Podczas okupacji niemieckiej siostry zakonne Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej (służebniczki dębickie): Atanazja, Czesława, Serapiona, Chrystiana, Ambrozja przebywały na placówce w Dominikowicach (pow. gorlicki), gdzie wspólnie z innymi zakonnicami prowadziły ochronkę.

Na przełomie 1942 i 1943 roku w Dominikowicach zjawiła się Żydówka Sabina Honigwachs, która uciekła z getta w Gorlicach. Sabiną opiekował się m.in. Jan Benisz z gorlickiej AK, który pomógł Żydówce w znalezieniu schronienia u sióstr. Zakonnice przebrały ją w habit i odtąd przebywała ona w zakonie jako zakonnica. Sabina pod przybranym nazwiskiem uchodziła za Polkę, która wstąpiła do klasztoru, ponieważ była prześladowana przez Niemców za swoje przekonania polityczne. Aby nie wzbudzać podejrzeń, wspólnie z siostrami spożywała posiłki i wraz z kilkoma z nich mieszkała w jednym pokoju. Poza tym wspólnie z nimi modliła się w kościele w pobliskiej Kobylance, spowiadała i przyjmowała komunię świętą oraz pomagała w pracach na terenie zakonu. Na miejscu Sabiną zaopiekowały się przełożona siostra Serapiona oraz siostry Chrystiana,Czesława i Atanazja.5 maja 1943 roku zmarła siostra Serapiona. Siostra Ambrozja objęła stanowisko przełożonej placówki w Dominikowicach. Ona również została wtajemniczona w szczegóły dotyczące ukrywanej dziewczyny. Siostra Ambrozja znalazła się w wąskim i zaufanym gronie osób, które opiekowały się Sabiną i ochraniały ją. Dzięki pomocy sióstr Sabina Honigwachs doczekała końca wojny.

Sabina Bruk Honigwachs (ur. 1921) zmarła w Ramat Gan, w  Izraelu w 1991 roku.
źródło: Vad Vashem

„Przez pierwsze dni mojego pobytu w klasztorze przebywałam w owym pokoju, do którego mnie wprowadzono, gdy tylko przybyłam. W klasztorze było dużo służby, były nowicjuszki i dlatego należało odpowiednio grunt przygotować, zanim wprowadzono mnie do tego grona. Siedziałam więc przez szereg dni zamknięta w pokoju. Nie wychodziłam ani na chwilę, tutaj jadłam, tutaj piłam” – fragment wspomnień Sabiny.

Siostry Służebniczki Dębickie, które ukrywały Sabinę Bruk

Podczas wspomnianej uroczystości w Bieczu tytułami i medalami „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” uhonorowano dwie polskie rodziny i siostry zakonne ze  Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej, które podczas Holokaustu ratowały Żydów.
W gronie uhonorowanych znalazły się dwie siostry: Zofia Liszka – Siostra Serapiona i Marcjanna Łączniak – siostra Ambrozja, które podczas Holokaustu uratowały Sabinę Bruk Honigwachs, dziewczynę żydowskiego pochodzenia. Swoje zeznanie, historię ocalenia Sabina Bruk opisała we wspomnieniach do których dotarł pracownik IPN Rzeszów Michał Kalisz.

Michał Kalisz z IPN Rzeszów z siostrami Służebniczkami Dębickimi: s. Maksymillą Pliszką i s. Agnieszką Skrzypek podczas uroczystości w 2018 r. w Bieczu.

„Sabina Bruk w swoim zeznaniu opisała jak siostry uratowały ją podczas okupacji. Przebywała wówczas w Dominikowicach, koło Gorlic gdzie Siostry Służebniczki od lat ’30 XX wieku prowadziły swoją ochronkę. Podczas II wojny światowej siostry współpracowały z przedstawicielami Armii Krajowej, ukrywały broń, transportowały tę broń, prowadziły tajne nauczanie i organizowały pomoc. To wszystko wiemy z tego zeznania Sabiny Bruk. Wcześniej o tym nie wiedziałyśmy w zgromadzeniu. To wtedy, w okresie okupacji hitlerowskiej siostry uratowały Sabinę Bruk, która ukrywała się w zakonie, na co dzień chodząc w habicie. W uratowanie Sabiny zaangażowanych było 5 sióstr zakonnych ze Zgromadzenia: dwie, które były matkami przełożonymi – Zofia Liszka – siostra Serapiona i Marcjanna Łączniak – siostra Ambrozja oraz trzy inne siostry” – mówiła nam dwa lata temu siostra dr Agnieszka Skrzypek ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek, obecna na uroczystości w Bieczu.

Ochronka Sióstr Służebniczek Dębickich w Dominikowicach w której ukrywała się
Sabina Bruk

Uroczystość w Bieczu nie byłaby możliwa gdyby nie zaangażowanie, starania i poszukiwania Michała Kalisza z rzeszowskiego IPN. To on odnalazł zeznania Sabiny Bruk, a potem dotarł do krewnych siostry Ambrozji Łączniak, którzy mieszkają obecnie pod Jarocinem. W zeznaniu Sabiny Bruk były wymienione imiona pięciu sióstr, jednak Instytut Yad Vashem do którego o przyznanie tytułów i medali „Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata” wnioskował Michał Kalisz z rzeszowskiego IPN zdecydował o odznaczeniu nim dwóch wspomnianych sióstr. Tytuły zostały siostrom przyznane w odstępie 3 lat: pierwszy w 2015 roku, a drugi w 2018 roku.
Na uroczystość zostali zaproszeni krewni siostry Ambrozji Łączniak i oni otrzymali medal od Yad Vashem, który na tej uroczystości przekazała na ręce Matki Przełożonej Generalnej Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Dębickich s. Maksymilli Pliszki pani Agata Rybarczyk. W uroczystości uczestniczyli także burmistrz Dębicy Mariusz Szewczyk i dyrektor Muzeum Regionalnego w Dębicy Jacek Dymitrowski.

Dzięki staraniom Michała Kalisza Instytut Yad Vashem zrobił kopię dyplomu przyznania medalu tej nieżyjącej drugiej siostrze Serapinie. Dzięki temu zgromadzenie dysponuje dyplomem i medalem siostry Ambrozji i dyplomem siostry Serapiony. Dwa lata temu dzięki staraniom Michała Kalisza i IPN Rzeszów odznaczone zostały wszystkie siostry (pięć) które pomagały w ukrywaniu Sabiny Bruk.

„W 1943 roku kiedy zmarła pierwsza przełożona zakonu Serapiona Liszka, Sabina w swoim zeznaniu opisuje, że przedstawiciele Armii Krajowej wyprowadzili ją z naszego domu, nawiązali kontakt z nową przełożoną Ambrozją Łaczniak, żeby pomóc jej w dalszym ukrywaniu się. Sabina została ubrana w habit sióstr i o tym, że nie jest ona siostrą zakonną wiedziały tylko wtajemniczone osoby.W swoim zeznaniu Sabina na 20 stronach opisuje życie w Dominikowicach. Jest to niezwykle barwna, choć ze względu na czasy tragiczna historia” – opowiada s. dr Agnieszka Skrzypek.

Część zeznania Sabiny Bruk zamieszczono w książce s.dr Agnieszki Skrzypek „Służebniczki Dębickie w diecezji tarnowskiej w latach 1891-1989” (przypisy):
„Określenie użyte przez Żydówkę pochodzącą z okolic Gorlic Sabinę Honigwachs Bruk, która opisała swój pobyt w Dominikowicach w domu sióstr, gdzie ukrywała się w habicie służebniczki podczas okupacji, współpracując z AK. Z jej zeznania pochodzi m.in. informacja,która wskazuje bardziej na pobyt kandydatek niż nowicjuszek w tej miejscowości: „W klasztorze tym [w Dominikowicach] było 10 sióstr i 8 nowicjatek. Wszystkie siostry nosiły habity, miały zgolone głowy i nosiły czepki. Natomiast nowicjatki nosiły długie czarne sukienki, nie miały zgolonych głów i nie nosiły czepków”. AYV, 03/1841, Zeznanie Sabiny Bruk, Tel-Awiw, kwiecień 1961, s. 21.”

„Tylko w ten sposób możemy spłacić dług wdzięczność wobec Sprawiedliwych. Ludzie ci ratowali Żydów z narażeniem własnego życia i życia swoich bliskich. Całe rodziny były zastraszane, drżały o życie własne i swoich bliskich, często nie wiedzieli, co robić i do kogo zapukać. Obawiali się Niemców i szmalcowników. W tej godzinie próby Sprawiedliwi otworzyli swoje serca i drzwi swoich domów dla tych przerażonych rodzin. To byli niezwykli ludzie, prawdziwi bohaterowie” – mówiła o odznaczonych podczas uroczystości w Bieczu Anna Azari, ambasador Izraela w Polsce.

Podziel się z innymi
0Shares
0 0