Wieś, w której trolejbus był szybciej niż w wielu miastach, a dziś sklepy rosną jak grzyby po deszczu. Straszęcin to fenomen Podkarpacia – tutaj wszystko dzieje się szybciej, głośniej i odważniej niż gdziekolwiek indziej! Tu mieszka się spokojnie i żyje się „jakby luksusowo”.

Straszęcin – niewielka wieś w powiecie dębickim – od lat budzi zainteresowanie nie tylko lokalnych mieszkańców, ale i przyjezdnych. To tutaj urodził się i tu spoczął po śmierci Edward Brzostowski, charyzmatyczny twórca Igloopolu – jednego z największych gospodarczych projektów PRL. Ale dziś Straszęcin kojarzy się już nie tylko z historią Brzostowskiego. Wieś stała się swoistym fenomenem handlowym Podkarpacia. I nie tylko.

Brzostowski widział w Straszęcinie przyszłość
Edward Brzostowski dostrzegł w swojej rodzinnej miejscowości ogromny potencjał. To właśnie tutaj umiejscowił jeden z kluczowych zakładów wiodących Igloopolu, dając pracę setkom osób i nadając wsi nowe tempo rozwoju. Straszęcin stał się symbolem nowoczesności, gdy Brzostowski doprowadził do powstania sieci trolejbusów łączącej go z Dębicą – rozwiązania unikalnego w skali regionu. Chociaż dziś trolejbusy nie jeżdżą po wiosce, słupy postawione przez Igloopol istnieją do dziś.

Dziś pamięć o tych czasach trwa, a spuścizna po „człowieku z wizją” wciąż jest obecna w krajobrazie wsi. Budynek usługowy wzniesiony przez Igloopol służy mieszkańcom do dziś, pokazując, że wiele z tamtych inwestycji przetrwało próbę czasu. Tam dziś mieszczą się Delikatesy Centrum, sklep warzywno-owocowy, Ogrodnik, Kebab, i sklep z używaną odzieżą. A na rogu jest bankomat.

Od strefy ekonomicznej do sklepowego eldorado
Rozwój Straszęcina wspierali także kolejni samorządowcy. Były wójt gminy Żyraków, Krzysztof Moskal, zapoczątkował istnienie specjalnej strefy ekonomicznej, która przyciągnęła inwestorów i stworzyła dodatkowe miejsca pracy. To wszystko sprawiło, że wieś zaczęła rosnąć gospodarczo w tempie niespotykanym na okolicznych terenach. Na pewno wzrost ten potęguje sąsiedztwo węzła autostradowego Dębica Zachód.

Sklepy na każdym rogu
Choć Straszęcin nie należy do największych miejscowości regionu, to pod względem liczby sklepów na kilometr kwadratowy bije na głowę niejedno miasto. Jubilatka, Lewiatan, Delikatesy Centrum – to tylko początek długiej listy. Niedawno swoje drzwi otworzyła tutaj także Biedronka, a już wkrótce mieszkańcy będą mogli zrobić zakupy również w nowym Dino.
Mieszkańcy żartują, że w Straszęcinie wystarczy wyjść z domu i już po kilku krokach można kupić wszystko – od świeżego chleba, przez narzędzia, po ubrania. A konkurencja sklepów sprawia, że wsi nie grozi ani drożyzna, ani zakupowa monotonia.

Wieś z wielkim potencjałem
Dlaczego właśnie tu powstaje tak wiele sklepów? Klucz tkwi w lokalizacji. Straszęcin leży tuż przy trasach łączących Dębicę z innymi gminami, a także w bezpośredniej bliskości węzła autostrady A4. To sprawia, że przez wieś przewija się nie tylko wielu mieszkańców okolicznych miejscowości, ale też podróżnych w drodze dalej na wschód czy zachód.
Nie bez znaczenia jest też przedsiębiorczość mieszkańców. Straszęcin od lat słynie z ludzi pracowitych, kreatywnych i odważnych w podejmowaniu biznesowych decyzji. Widać to choćby po tempie, w jakim kolejne sklepy wyrastają jak grzyby po deszczu.

Fenomen, który się rozwija
Od wizji Edwarda Brzostowskiego, przez inicjatywy samorządowe, po dzisiejszy rozkwit handlu – Straszęcin pokazuje, że nawet niewielka wieś może być symbolem gospodarczego sukcesu. To miejsce, gdzie historia spotyka się z nowoczesnością, a codzienność mieszkańców pełna jest wyboru i dynamiki. Fenomen Straszęcina trwa – i wygląda na to, że dopiero się rozpędza.
I niech ktoś teraz zaprzeczy, że śp. Edward Brzostowski nie miał racji stawiając na Straszęcin!























