W Chotowej, gdzie krowy muczą, kury gdaczą, a traktory mruczą, wydarzyło się coś, co wstrząsnęło lokalnym światem zwierząt i ludzi. Z klatki w mini-zoo Rancza Muuu zniknął chomik. Nie byle jaki, bo „kolejny” — co oznacza, że to już nie pierwszy raz, gdy ktoś (lub coś) postanowił wynieść się z tego wiejskiego raju… lub zostać z niego wyniesionym.
Zaginął, uciekł… czy został porwany?
Właściciele Rancza Muuu opublikowali dramatyczny komunikat:
„Wczoraj zniknął nasz kolejny chomik! 🐹 Nie wiemy, czy ktoś zabrał, czy komuś uciekł, ale wiemy jedno — żadnego chomika więcej u nas nie zobaczycie…”
Takie słowa w ustach gospodarza to jak wypowiedzenie wojny — wojny z… brakiem szacunku do cudzych zwierząt. A może raczej z losem, który uparcie sprawia, że mali futrzaści lokatorzy znikają niczym magiczni iluzjoniści.

Otwarte pastwisko, otwarte serce
Mini-zoo jest oficjalnie zamknięte, ale zwierzęta i tak chodzą po pastwiskach, bo – jak twierdzą gospodarze – „nie widzimy powodu, żeby miały siedzieć zamknięte”.
Problem w tym, że wraz z wolnością przyszło ryzyko. Codziennie teren odwiedzają ludzie. Nikt ich nie wyprasza, ale też nikt nie spodziewa się, że wśród gości może kryć się „chomikołap” w białych rękawiczkach.

Nie da się całkiem zamknąć bramy
Ranczo Muuu to gospodarstwo w ruchu — traktory muszą przejechać, siano trzeba dowieźć, a krowy nie poczekają. Dlatego całkowite zamknięcie wjazdu jest niemożliwe. I tu pojawia się problem: jak upilnować zwierzątka, gdy goście, choć mile widziani, czasem przesadzają z bliskością?

Humor w cieniu tragedii
Cała sytuacja ma w sobie coś z komedii i dramatu jednocześnie. Bo oto w scenerii sielankowej wsi, gdzie jedynym poważnym problemem mogłyby być krowie placki na drodze, pojawia się motyw rodem z kryminału: tajemnicze zniknięcia futrzaków.
Właściciele zachowali poczucie humoru, publikując filmik „na pamiątkę” — ale jednocześnie nie kryją, że cierpliwość i zaufanie do ludzi właśnie się skończyły.
Apel do chomika (lub jego nowego właściciela)
Drogi Chomiku, jeśli to czytasz z kieszeni czyjejś bluzy — wróć. Twoja klatka czeka, siano jest świeże, a ziarenka nasypane.
A do potencjalnego porywacza: pamiętaj, karma wraca… a chomiki też potrafią gryźć.
A ty bezczelny rabusiu wiedz, że całe gospodarstwo jest monitorowane. Jak znajdziemy trochę czasu, bo mamy teraz żniwa, to przejrzymy nagrania i wtedy będziesz miał kłopoty – mówią właściele gospodarstwa. Dajemy ci ostatnią szansę! Oddawaj chomika!
























