Przy dzisiejszej ulicy Rzeszowskiej w Dębicy, dawniej noszącej nazwę ul. Mickiewicza, stoi niepozorna, dziś mocno nadgryziona zębem czasu kamienica. To przedwojenna kamienica Hersza Kannera, jeden z wielu budynków, które były świadkami intensywnego życia handlowego, społecznego i kulturalnego żydowskiej Dębicy.
Choć obecnie jej elewacja jest w złym stanie, a chaos reklamowy dodatkowo zaciera dawny charakter miejsca, budynek ten kryje w sobie niezwykle bogatą historię – historię ludzi, rzemiosła, zapachów, smaków i codziennych spotkań mieszkańców miasta.

O samym Herszu Kennerze (na stronie YadVashem opisanym jako Hirsh Kaner) w zasadzie niewiele wiadomo. W „Księdze Dębicy” (Sefer Dembic) w rozdziale „Rodziny Męczenników z Dębicy Błogosławionej Pamięci” wymienieni z imienia i nazwiska są Hersz Kanner i jego żona Sara. Oboje zginęli podczas Holokaustu.
W Dębicy według opisu z „Księgi Dębicy” było 11 rodzin o nazwisku Kanner, łącznie 31 osób noszących to nazwisko. Przedstawiciele tej rodziny należeli do znaczących żydowskich rodzin Dębicy przełomu XIX i XX wieku. Z rodziną Kannerów związani byli m.in.: Saul Kanner – prezes Rady Nadzorczej Towarzystwa Kredytowego dla Handlu i Przemysłu (od 1886 r.) oraz Alter Kanner – dyrektor Banku Komercjalnego w Dębicy (od 1897 r.). Były to instytucje, które wpływały na rozwój przedsiębiorczości w mieście, wspierając zarówno żydowskich, jak i chrześcijańskich kupców oraz rzemieślników.

Po zakończeniu II wojny światowej kamienica przy dzisiejszej ul. Rzeszowskiej najprawdopodobniej przeszła na własność Skarbu Państwa lub lokalnego samorządu. Mieściły się w niej zarówno mieszkania (na I i II piętrze kamienicy) jak i różnego rodzaju działalności gospodarcze – sklepy, punkty usługowe.
Z relacji mieszkańców Dębicy wynika, że parter kamienicy tętnił życiem przez dziesięciolecia. Funkcjonowały tu m.in.: sklep spożywczy i warzywniak w których świeże jarzyny sprzedawane były przez rodzinę Kardysiów oraz działała kwiaciarnia która prowadzona była przez rodzinę Berezowskich. W budynku działał także w pewnym okresie także zakład krawiecki, zakład szewski, a od strony ulicy Cmentarnej działał sklep monopolowy.

W kamiennicy działały także o czym wspominają mieszkańcy Dębicy : cukiernicze okienko gdzie sprzedawano rurki z kremem, drożdżówki z serem i marmoladą, gofry i lody, a w latach 90. także tosty z serem za złotówkę. Przez pewien czas w kamienicy funkcjonował także salon gier oraz fryzjer (również dla psów).
Dla wielu dębiczan było to miejsce codziennych zakupów, spotkań i dziecięcych wspomnień – zapachu drożdżówek o świcie czy oranżady w woreczku w drodze do szkoły lub pracy.

Mieszkańcy kamienicy – życie ponad sklepami
Po II wojnie światowej w kamiennicy rotacyjnie mieszkało kilka rodzin. W ostatnich kilkudziesięciu latach mieszkały tu m.in. rodziny Kardysiów i Berezowskich, rodzina lekarzy z synem, którzy później wyemigrowali, kilka osób które mieszkały tu do końca lat 80. XX wieku i później wyjechały za granicę. Wielu mieszkańców wspomina swoje dzieciństwo które w latach 50., 60. i 70. spędzili w tej kamienicy.
Dla wielu osób był to dom z prawdziwego zdarzenia – z dużymi mieszkaniami, klatką schodową pełną życia i sąsiedzkimi relacjami, których dziś coraz trudniej doświadczyć.

Kamienica Hersza Kannera to nie tylko budynek. To opowieść o wielokulturowej Dębicy, o ludziach, którzy ją tworzyli, o codziennym życiu miasta sprzed wojennej katastrofy. Zachowanie pamięci o takich miejscach to pierwszy krok do zrozumienia, że historia Dębicy to nie tylko wielkie daty, ale też małe sklepy, zapach drożdżówek, sąsiedzkie rozmowy i kamienice, które wciąż stoją – choć coraz ciszej opowiadają swoje historie.


























