Data publikacji: 06.01.2026, godzina 10.30
Do wyjątkowo nieodpowiedzialnego, a zarazem zaskakującego zdarzenia doszło 2 stycznia w miejscowości Rząsiny (powiat lwówecki). Nietrzeźwy kierowca, który wpadł samochodem do rowu, postanowił jak najszybciej „uprzątnąć” miejsce kolizji. Sposób, który wybrał, wprawił policjantów w osłupienie.

W godzinach popołudniowych na stanowisko kierowania Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim wpłynęło zgłoszenie o zdarzeniu drogowym. Informacja została przekazana z telefonu komórkowego, a system wskazał dokładne współrzędne miejsca wypadku. Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe.
Po przybyciu funkcjonariusze zauważyli jednak coś nietypowego – samochodu, który według zgłoszenia miał znajdować się w rowie, nie było. Po krótkim rozpoznaniu okazało się, że pojazd znajduje się około 100 metrów dalej.

Jak ustalili policjanci, 32-letni mieszkaniec powiatu lwóweckiego, kierujący samochodem marki Ford, wpadł w poślizg i zjechał do rowu. Zamiast wezwać pomoc i poczekać na służby, mężczyzna postanowił działać na własną rękę. Poprosił inną osobę o odholowanie pojazdu – mimo że auto nie stało na kołach. Samochód był ciągnięty… na dachu.
Powód pośpiechu szybko wyszedł na jaw. Badanie alkomatem wykazało, że kierowca miał w organizmie blisko 1,5 promila alkoholu. Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnej celi.
Po wytrzeźwieniu 32-latek usłyszał zarzuty, do których się przyznał. Za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Policja po raz kolejny apeluje o rozsądek i przypomina, że jazda pod wpływem alkoholu stanowi poważne zagrożenie dla życia i zdrowia – zarówno kierującego, jak i innych uczestników ruchu drogowego.
mł. asp. Olga Łukaszewicz
Komenda Powiatowa Policji w Lwówku Śląskim























