37-letni motocyklista myślał, że przechytrzy przepisy i pozostanie anonimowy na drodze. Nic z tego! Funkcjonariusze szybko przejrzeli jego sprytny (i nielegalny) trik.
Do zdarzenia doszło w miejscowości Tuszów Narodowy, gdzie policjanci ruchu drogowego zatrzymali do kontroli kierującego sportową Hondą CBR. Już na pierwszy rzut oka coś było nie tak – tablica rejestracyjna była zamontowana w sposób, który uniemożliwiał jej odczytanie.
To jednak dopiero początek!
Podczas dokładniejszej kontroli wyszło na jaw, że motocykl wyposażono w specjalny mechanizm – elektronicznie sterowaną, obrotową ramkę tablicy rejestracyjnej! Jedno kliknięcie i numer znikał z pola widzenia.
Gdy 37-latek zorientował się, że sprawa jest poważna, próbował ratować sytuację i… na miejscu zdemontował urządzenie. Na nic się to zdało.
Kara była natychmiastowa i dotkliwa – aż 3000 zł mandatu!
Policja nie ma wątpliwości: takie „patenty” to próba unikania odpowiedzialności na drodze. A to może skończyć się jeszcze poważniejszymi konsekwencjami niż tylko wysoki mandat.
Funkcjonariusze ostrzegają:
- nie kombinuj przy tablicach rejestracyjnych,
- muszą być zawsze czytelne i widoczne,
- każda próba ich ukrycia może słono kosztować.
Jedno jest pewne – spryt nie popłaca, a policja coraz częściej wyłapuje takie triki. Na drodze lepiej grać fair, bo inaczej rachunek może być naprawdę bolesny!























