W czwartek po południu w miejscowości Dąbie (powiat mielecki, gmina Radomyśl Wielki) doszło do poważnego pożaru budynku inwentarskiego. W wielogodzinnej akcji ratunkowej uczestniczyło 12 zastępów straży pożarnej. Choć wewnątrz obiektu nie było zwierząt, straty materialne są duże.
Szybka reakcja służb ratunkowych
Zgłoszenie o pojawieniu się ognia wpłynęło do stanowiska kierowania o godzinie 17:50. Na miejsce natychmiast skierowano siły Państwowej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej. Łącznie w działaniach gaśniczych wzięło udział 54 ratowników. Ogień objął murowany, kryty blachą budynek o wymiarach 12 na 80 metrów i wysokości 6 metrów. Jak poinformował mł. bryg. Bartłomiej Bieniek, oficer prasowy komendanta powiatowego PSP w Mielcu, obiekt był w trakcie przygotowań do zasiedlenia nowym rzutem piskląt.
Trudne warunki i brak wody
Głównym zaopatrzeniem ognia była zgromadzona wewnątrz słoma, która miała posłużyć za ściółkę dla drobiu. Materiał ten uległ całkowitemu spaleniu. Akcję gaśniczą mocno komplikowały problemy logistyczne – strażacy na początkowym etapie zmagali się z ograniczonym dostępem do wody w najbliższej okolicy. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, a w budynku nie znajdowały się jeszcze żadne zwierzęta. Dokładna przyczyna wybuchu pożaru nie jest obecnie znana i będzie przedmiotem dalszych ustaleń odpowiednich służb.
Źródło informacji: Polskie Radio Rzeszów, PSP Mielec























