30 lat temu na ulice wyjechały dębickie trolejbusy - ziemiadebicka.pl

30 lat temu na ulice wyjechały dębickie trolejbusy


1 listopada minęło 30 lat od chwili gdy na dębickie ulice wyjechały pierwsze trolejbusy. Autobusy na prąd łączyły Dębicę ze Straszęcinem. Miało to miejsce 1 listopada 1988 roku. Igloopol był wtedy u szczytu potęgi, chociaż walił się wówczas w gruzy cały PRL.

Edward Brzostowski w czasie, gdy rządził Igloopolem miał co do Straszęcina wielkie plany. Brzostowski urodził się w Straszęcinie i nigdy tego nie ukrywał a wręcz często podkreślał, że pochodzi z tej poddębickiej miejscowości. Tam też zlokalizował zakład wiodący Igloopolu i niewielka wtedy wieś przeżywała okres najlepszego rozwoju w swojej historii. Oprócz zakładu powstały tam osiedla mieszkaniowe, sklepy, punkty usługowe itp. Dla ułatwienia komunikacji pomiędzy Dębicą a zurbanizowanym Straszęcinem zbudowano linię trolejbusową. Była to pierwsza część sieci trolejbusowej, która miała sięgać do Pustyni, Latoszyna, Przyborowa i Stasiówki i oczywiście obejmować również centrum miasta.
Pierwsze pogłoski o planowanej budowie linii trolejbusowej pojawiły się w połowie lat 80-tych. Wkrótce wzdłuż obecnej Alei Jana Pawła II, wtedy XXXV-lecia PRL, 1 Maja, i Słonecznej zaczęto ustawiać stojące do dziś słupy trakcyjne. Linia zataczała pętlę wokół północnej części miasta, biegła przez most na Wisłoce do Straszęcina, za nim rozgałęziała się jedna linia biegła do dzisiejszego Szpitala Psychiatrycznego, druga w okolice kościoła parafialnego w Straszęcinie. Mówiono wówczas, że każdy z nich kosztował milion ówczesnych złotych. W tym czasie 1 kg cukru kosztował 10,50 ówczesnych złotych, łatwo więc wyobrazić sobie gigantyczny koszt tej inwestycji. Słupów tych było kilkaset, do dziś przetrwała ich część. Na terenie gminy Żyraków, czyli wzdłuż drogi od mostu na Wisłoce do pętli w Straszęcinie większość z nich została wycięta, a nieliczne pozostałe służą jako latarnie. Podobną funkcje pełnią pozostałe słupy w Dębicy.
Pierwsze trolejbusy ruszyły w Dębicy dokładnie 1 listopada 1988 roku. Tego dnia, w Święto Zmarłych jeżdżono bezpłatnie. Wszystkie kursy kończyły się przy kościele w Straszęcinie, obok którego znajduje się duży cmentarz. Był to prezent od kombinatu dla mieszkańców, z których zdecydowana większość związana była z Igloopolem lub pozostawała pod wrażeniem tego, co działo się mieście w tamtych latach.
Regularna komunikacja trolejbusowa rozpoczęła się nieco później, bo 12 listopada. Już wtedy wielu mieszkańców miasta dziwiło się, że linia nie przebiega przez centrum miasta. Były co prawda plany rozbudowy sieci trolejbusowej od Zawady do Podgrodzia i do WUCH-u, oraz do Przyborowa, ale nigdy nie zostały zrealizowane. Nie zgodziły się na to ówczesne władze miasta, patrzące niechętnym okiem na rosnącą potęgę kombinatu, oraz stającego się coraz mocniejszą postacią twórcy Igloopolu.

Wybudowana linia według założeń Edwarda Brzostowskiego miała być pierwszym etapem tworzenia sieci trolejbusowej w Dębicy. Pozostałe nigdy nie zostały zrealizowane. Na przeszkodzie stanęły wówczas władze Dębicy, które nie godziły się na budowę linii trolejbusowej przez centrum miasta.
Wybudowana linia stała się linią niemal wewnątrzzakładową. Korzystali z niej głównie pracownicy Igloopolu dojeżdżający do pracy, ale także mieszkańcy. Początkowo kierowcy trolejbusów nie bardzo radzili sobie z prowadzeniem tych pojazdów. Bardzo często – w wyniku nieumiejętnej jazdy – pałąki zasilające pojazd odrywały się od linii zasilających, co wydłużało jazdę i denerwowało pasażerów śpieszących się do pracy. W miarę upływu czasu kierowcy nabierali wprawy i podróż przebiegała sprawnie. Linia nigdy nie była rentowna. Igloopol dokładał do niej z własnej kasy.
Na trasie Dębica – Straszęcin jeździło łącznie 10 trolejbusów Jelcz Pr 110 E. Sieć trakcyjna została wykonana przez pracowników MZK Gdynia i sieci z Krakowa i Śląska. Trolejbusy jeździły trasą o łącznej długości 5 km. Sieć zasilana była jedną podstacją trakcyjną o mocy 2 x 1,2 MW dostarczoną przez Elektromonaż Kraków. Nie zbudowano dla trolejbusów specjalnej bazy postojowej. Na noc zjeżdżały one na parking, w rejon dzisiejszego Szpitala Psychiatrycznego.
W 1990 roku rozpadł się Igloopol. Nie dłużej przetrwały również trolejbusy. W 1994 roku igloopolowskie trolejbusy zostały sprzedane do Lublina i Tych (po 4 sztuki), Gdyni (2 sztuki). Pozostawiona linia trolejbusowa została własnością gminy Żyraków na terenie Straszęcina i Dębicy na odcinku miejskim. Sieć zasilająca w Dębicy została zdemontowana przez burmistrza Zygmunta Żabickiego. Edward Brzostowski nigdy mu tego nie zapomniał i wypomina mu tę decyzję przy każdej okazji. Słupy natomiast służą do dziś jako latarnie, podobnie jak i te na terenie Straszęcina.
Dębickie trolejbusy przez długie lata woziły pasażerów w Lublinie, Gdyni i Tychach. Obecnie wszystkie są już wycofane z użytku.

Krzysztof Czuchra/Ziemia Dębicka