88. rocznica otwarcia lotniska turystycznego w Dębicy

Wojewoda krakowski Mikołaj Kwaśniewski dokonuje otwarcia lotniska (przecina wstęgę). Widoczni m.in.: ksiądz Kopernicki (z prawej), generał Aleksander Narbut-Łuczyński (w mundurze), doktor Mieczysław Kaplicki (stoi za generałem). źródło: NAC

9 października minie 88 lat od uruchomienia w 1932 r. w Dębicy na „Błoniach”, w rejonie dzisiejszej ulicy Sandomierskiej, Rzeszowskiej i torów kolejowych lotniska turystycznego im. Żwirki i Wigury. Wcześniej na tym terenie, oddalonym od centrum Dębicy o 1,5 kilometra było boisko piłkarskie na którym żydowscy chłopcy rozgrywali mecze. Po utworzeniu na “Błoniach” lotniska nowe boisko piłkarskie dla żydowskiego klubu sportowego Bar Kochba utworzono na terenie byłych koszar austriackich.

Na krańcu wielkiej nadwiślańskiej niziny, tuż u stóp wzgórz podkarpackich, na prawym brzegu Wisłoki zbudowano lądowisko turystyczne, którego uroczyste poświęcenie odbyło się w dniu 9 października 1932 roku. Data ta dla naszego grodu bardzo ważna – historyczna ” – pisali w “Echu znad Wisłoki o otwarciu lotniska w 1932 roku.

Lotnisko powstało na ówczesnych 115 morgach terenu znajdującego się 1,5 kilometra od centrum Dębicy. Na uroczystość otwarcia lotniska przybyli mieszkańcy miasta, uczniowie dębickich szkół, harcerze, strzelcy, orkiestra, sokoły, strzelcy, kolejarze, kordon straży ogniowej, wojsko, przedstawiciele władz i duchowieństwa.

“Tysiące obywateli w zbitej masie otoczyło puste lądowisko, przeznaczone dla naszych orłów, które gdzieś w obłokach dążą ku nam i lada chwila powinny się pokazać w jasnych promieniach słońca. Tuż obok lądowiska odświętnie przybrana brama triumfalna, ołtarz polowy i namioty dla załogi” – pisali o wydarzeniu  w przedwojennym “Echu znad Wisłoki”.

W dalszej części relacji z uroczystości jest informacja o ośmiu samolotach, w tym trzech bojowych Bregetów które wylądowały na dębickim lotnisku. Jeden z nich z areoklubu lwowskiego pilotowała kobieta, pani Olszewska. Kolejne nadleciały od strony Krakowa.

Uroczystości otwarcia lotniska turystycznego rozpoczęły się mszą polową celebrowaną przez ks. dziekana Zapałę z Krakowa na którą przybyli znakomici goście wśród których znaleźli się m.in. wojewoda krakowski Mikołaj Kwaśniewski, dowódca OK V gen. bryg. Jerzy Aleksander Narbut-Łuczyński czy doktor Mieczysław Kaplicki. Po nabożeństwie odbyło się poświęcenie lotniska przez księdza Kopernickiego i nadanie mu imienia śp. por. Żwirki i inż. Wigury. Oficjalnego otwarcia lądowiska dokonał przecinając wstęgę wojewoda krakowski dr Kwaśniewski.

Lądowisko zostało oficjalnie oddane do użytku władzom cywilnym i wojskowym. Na lotnisku licznie zgromadzeni mieszkańcy miasta mogli obejrzeć m.in. samolot PZL.5 czy szybowiec wykonany przez młodzież gimnazjalną, który jadący samochód jak pisało “Echo” poderwał do lotu. Po południu odbyły się loty pokazowe z pasażerami przerwane niestety z powodu zbyt silnego wiatru. Jak podała gazeta około godziny czwartej po południu odlecieli przybyli na pokładzie samolotów goście w stronę Krakowa i Lwowa, a “publiczność z żalem opuszczała lotnisko przeżywszy dzień pełen radości i wzruszeń”.

O przedwojennym dębickim lotnisku tak w swojej nowej książce która niebawem zagości na księgarskich półkach pisze dr Arkadiusz Więch:
” Wielką popularnością wśród dębiczan cieszyły się organizowane z okazji różnych świąt państwowych akademie, pokazy lotnicze, wojskowe defilady, zawody konne. Wśród hucznie obchodzonych świąt, które przyciągały uwagę mieszkańców miasta, warto wymienić Święto Morza organizowane przez lokalny oddział Ligi Morskiej i Kolonialnej, ku upamiętnieniu odzyskania przez Polskę dostępu do morza. Często przy takiej okazji przeprowadzano zbiórkę pieniężną np. na rzecz Funduszu Obrony Morza oraz uroczyste przemarsze na od rynku do mostu na Wisłoce, gdzie, jak w 1934 roku, puszczano wianki i gdzie rozpoczął się spływ kajakowy do Bałtyku. Duże znaczenie miało także Święto Lotnictwa połączone z pokazami lotniczymi oraz balonowymi (w 1933 roku zorganizowano „tydzień lotniczy” trwający od 14 do 21 maja)1. Ważną uroczystością w życiu miasta były coroczne obchody rocznicy uchwalenia konstytucji trzeciego maja. Ulice miasta sprzątano, przyozdabiano flagami narodowymi, w oknach zwłaszcza wieczorem płonęły świece. Wojskowym paradom, np. stacjonującego w Dębicy 5 Pułku Strzelców Konnych oraz 20 Pułku Ułanów, towarzyszył przemarsz orkiestry, występy chóru, przemarsze cywilów z licznych społecznych organizacji, kombatantów, legionistów, młodzieży szkolnej. Co ciekawe taką popularnością nie cieszyło się święto 11 listopada. Wpływ na to miały zapewne zacięte spory pomiędzy grupami piłsudczyków a narodowymi demokratami. Świętowano również imieniny marszałka Józefa Piłsudskiego oraz prezydenta Ignacego Mościckiego”.

O miejscu w którym powstało lotnisko turystyczne wspominano także w Księdze Dębicy: “Piszący te słowa nie wie dokładnie, kiedy w Dębicy zaczął działać żydowski klub sportowy „Bar Kochba”. Jednak można założyć, iż nie stało się to wcześniej niż w pierwszych latach po zakończeniu I wojny światowej. W owym czasie jedynym dostępnym dla Żydów miejscem nadającym się do uprawiania sportu był obszerny, ogrodzony płotem bezpański plac, znajdujący się trzy kilometry od wschodnich granic miasta. Teren ten zwano „Błoniami”. Żydowscy piłkarze w Dębicy nie mieli wówczas do dyspozycji autobusów ani taksówek, a mimo to zawsze punktualnie przychodzili na treningi. Widzowie również zjawiali się na czas. Wziąwszy pod uwagę klimat panujący w Polsce oraz fakt, że o każdej porze roku można się było spodziewać opadów deszczu, należało na Błoniach zadbać o jakiś dach nad głową, gdyż do najbliższych budynków było trzy kilometry. To nie było zabawne.

Jednak niedługo potem władze lokalne przeznaczyły Błonia na lotnisko wojskowe i tym samym miejscowi Żydzi stracili nawet tę jedyną możliwość uprawiania sportu. Nowe boisko utworzono na terenie zajmowanym niegdyś przez koszary austriackiej piechoty. Jednak miały tam wstęp jedynie drużyny należące do PZPN, co wiązało się z opłatą składek członkowskich na rzecz tej organizacji. Początkowo „Bar Kochba” zaakceptowała te warunki i opłacała składki, jednak wraz z pogorszeniem sytuacji finansowej i wzrostem zadłużenia, żydowski klub został zmuszony do zmiany nazwy na „Hakoach”, aby uciec od długów. Niestety, długi znów narosły i w kilka lat później klub wrócił do starej nazwy, przy której już pozostał, aż do rozwiązania w roku 1939”.

“Księga Dębicy. Kolebka naszej młodości – wspomnienia żydowskich mieszkańców Dębicy” w przekładzie Ireneusza Sochy z wstępem historycznym dr Arkadiusza Więcha ukazała się w polskiej wersji językowej 2014 roku.

Zdjęcia: Narodowe Archiwum Państwowe

Specjalne podziękowania za udostępnienie materiałów składamy Panu dr Arkadiuszowi Więchowi

Niniejszy artykuł objęty jest prawami autorskimi. Kopiowanie, powielanie bez zgody redakcji jest zabronione.

Podziel się z innymi
0Shares
0 0