W Straszęcinie, w gminie Żyraków, pojawiły się billboardy z hasłem: „Ratuj swoje dziecko przed deprawacją! Wypisz dziecko z edukacji zdrowotnej do 25 września”. Wielki plakat przedstawiający zaniepokojone dziecko i dorosłego z tęczowym krawatem od razu rzuca się w oczy. Przekaz jest prosty: nowy przedmiot w szkołach to zagrożenie dla najmłodszych.
Plakat to część ogólnopolskiej kampanii „Chronimy Uczniów”, skierowanej przeciwko nowemu szkolnemu przedmiotowi – edukacji zdrowotnej. W internecie dostępne są gotowe wzory oświadczeń, a organizatorzy zachęcają rodziców do masowego wypisywania dzieci z zajęć.

Konserwatywne serce Podkarpacia
Straszęcin to nie Warszawa ani Kraków. Tu życie toczy się wolniej, mocno zakorzenione w tradycji, religii i lokalnej wspólnocie. Ludzie chodzą do kościoła, dzieci uczą się w szkołach, gdzie ksiądz i katecheta są kimś więcej niż tylko nauczycielami. W takim miejscu hasła o „deprawacji” i „ochronie dzieci” mają ogromną siłę rażenia.
Billboardy nie pojawiły się tu przypadkowo. To starannie dobrany teren – społeczność, która od lat głosuje konserwatywnie i nie ukrywa przywiązania do tradycyjnych wartości.

Edukacja zdrowotna – fakty i obawy
Od września 2025 roku w całej Polsce obowiązuje nowy, fakultatywny przedmiot – edukacja zdrowotna. Zastąpił „Wychowanie do życia w rodzinie” i obejmuje tematykę zdrowia fizycznego, psychicznego, cyfrowego, a także profilaktyki uzależnień czy higieny. Dla ministerstwa edukacji to sposób, by przygotować młodzież do wyzwań współczesności i uchronić przed zagrożeniami – od pornografii w internecie po depresję.
Ale dla wielu rodziców w Straszęcinie i na Podkarpaciu brzmi to jak niebezpieczny eksperyment. Widzą w tym próbę ideologicznej zmiany, która wkracza do szkół pod przykrywką troski o zdrowie. Tu wartości konserwatywne są mocno zakorzenione, a „nowinki” z Warszawy są przyjmowane z dużą nieufnością. Jakiś czas temu była posłanka Samoobrony Maria Zbyrowska w rozmowie z redkacją Ziemi Dębickiej sama przyznała: „Jeżeli władza do czegoś namawia społeczeństwo, należy się temu dobrze przyjrzeć, bo nie zawsze jest to godne zaufania”. Mówiła to w czasie pandemii, kiedy pytaliśmy ją o kwestię szczepień na koronawirusa – czy się szczepić czy nie.

Kampania strachu czy realna obrona dzieci?
Billboard w Straszęcinie jest elementem szerszej akcji organizacji „Chronimy Uczniów”. Na ich stronie można znaleźć gotowe wzory oświadczeń i instrukcje, jak szybko wypisać dziecko z zajęć. Przekaz jest emocjonalny, operuje słowami takimi jak „deprawacja” czy „ochrona”, które wywołują silny odruch rodzicielskiej obrony.
W innych regionach Polski, zwłaszcza w Małopolsce, takie działania już przyniosły efekt. W niektórych szkołach całe klasy zostały wypisane z edukacji zdrowotnej.

Straszęcin jako pole bitwy światopoglądowej
Spór o edukację zdrowotną nie jest zwykłą dyskusją o programie szkolnym. To walka o to, jaką Polskę chcemy budować – bardziej otwartą i nowoczesną, czy wierną tradycji i konserwatywnym wartościom. Straszęcin staje się jednym z pól tej bitwy.
Na ulicach, w rozmowach sąsiadów i w rodzinnych domach temat wzbudza emocje. Jedni pełni oburzenia mówią: „Nie pozwolę, żeby ktoś obcy uczył moje dziecko deprawował”. Inni odpowiadają: „Przecież to tylko wiedza o zdrowiu, żeby dzieci radziły sobie w życiu”.

Podzielona społeczność
Billboard wywołał w Straszęcinie poruszenie. Dla jednych to ważne ostrzeżenie, dla innych – niebezpieczna manipulacja. Jedno jest pewne: ta debata nie skończy się 25 września, gdy minie termin wypisywania dzieci z zajęć. To dopiero początek sporu, który może na długo wpisać się w lokalny krajobraz – obok krzyży przydrożnych i plakatów wyborczych.






















