Ten budynek liczący ponad 100 lat, stojący przy dębickim Rynku, utrwalony na dziesiątkach zdjęć i pocztówek, zna chyba każdy mieszkaniec Dębicy. Mijany codziennie, oswojony przez kolejne pokolenia, był świadkiem wielkiej historii – prosperity przedwojennego miasta, tragedii Zagłady i powojennej codzienności. Niewielu jednak wie, że przed II wojną światową należał do Saula (Schaula) Straussa, żydowskiego handlarza zbożem, który wraz z żoną Diną zginęli podczas Holokaustu.

Schaul (Saul) Strauss urodził się w 1879 roku w Dębicy. Był handlarzem zbożem, przedstawicielem żydowskiej klasy średniej, która w okresie autonomii galicyjskiej i II Rzeczypospolitej współtworzyła gospodarczy obraz miasta. Był żonaty z Diną, która podobnie jak Saul (Szymon) wspomniana jest wśród rodzin żydowskich w Księdze Dębicy.
Przed II wojną światową Saul Strauss mieszkał w Dębicy i był właścicielem jednej z najbardziej okazałych nieruchomości w centrum miasta – kamienicy przy Rynku 2, której zabudowania ciągnęły się wzdłuż dzisiejszej ulicy Sobieskiego, od strony Rynku i wjazdu z ul. Krakowskiej.

Za kamienicą Saula Straussa znajdował się dom Abrahama Grunberga (dziś mieści się tam sklep papierniczy), a obok, w miejscu gdzie obecnie stoi blok mieszkalny z lat 50. XX wieku, znajdowała się posesja Mojżesza Littmana.
W czasie II wojny światowej Saul Strauss trafił do getta w Dębicy, gdzie w 1942 roku został zamordowany, najprawdopodobniej w czasie likwidacji getta lub jednej z akcji eksterminacyjnych prowadzonych na miejscu.

Saul Strauss i jego żona Dina zostali po wojnie upamiętnieni w wydanej w 1960 roku „Księdze Dębicy”, w Spisie Rodzin Męczenników z Dębicy (strona 260) – symbolicznym pomniku pamięci żydowskich mieszkańców miasta.
Powojenne losy kamienicy – nowe życie starego domu
Po II wojnie światowej kamienica przy Rynku 2 była ważnym punktem handlowo-usługowym, wspominanym przez wielu mieszkańców Dębicy. W latach 50. i 60. w budynku działały delikatesy, które starsi dębiczanie wspominają do dziś. Unosił się tam zapach świeżo mielonej kawy, a przed świętami pojawiały się towary luksusowe jak pomarańcze i banany sprowadzane z Kuby – rzadkość w realiach PRL.

Sklep obuwniczy Rachwałów
Szczególne miejsce w pamięci mieszkańców zajmuje sklep obuwniczy Rachwałów, działający w latach 60. i 70. w części zabudowań od strony dzisiejszej ul. Sobieskiego, w rejonie obecnego „Kaprysu”. Były to buty drogie, często ręcznie robione, kupowane na wyjątkowe okazje – komunie, święta, rodzinne uroczystości. Sklep kilkukrotnie zmieniał dokładne położenie w obrębie posesji.

Fryzjer, skup butelek i wulkanizator
W różnych okresach funkcjonowały tu także: zakład fryzjerski (już w latach 60.), sklep tekstylny, skup butelek, wulkanizator w bocznej części zabudowań.
Lody Igloopolu i „sklep nocny”
W latach 80. działał tu sklep z lodami Igloopolu, zapamiętany z lodów w kartonowych opakowaniach. W latach 90. pojawił się „sklep nocny na rogu”, a następnie kolejne sklepy odzieżowe.

W latach 2000 w kamienicy mieściły się m.in.: sklep Quick, sklepy odzieżowe, zakład fryzjerski, butik Seniorita Atelier, który działał kilka lat do momentu sprzedaży budynku nowemu właścicielowi.
Po zmianie właściciela część lokali została zamknięta, a budynek na długi czas opustoszał, mimo że – jak wspominają mieszkańcy – pod kamienicą znajdują się rozległe, efektowne piwnice, idealne np. pod lokal gastronomiczny.

Kamienica Straussa to nie tylko świadek przeszłości, ale i pomost między pokoleniami. Jej mury pamiętają chwile codziennej radości, ale i dramaty minionych czasów. Przez ponad sto lat budynek był miejscem życia, pracy i spotkań – najpierw rodziny Straussów, a potem kolejnych pokoleń dębiczan. Dziś, choć czasy się zmieniły, kamienica wciąż stoi jako symbol trwałości, pamięci i historii miasta. Przypomina nam, że każde miasto tworzą nie tylko ulice i place, ale przede wszystkim ludzie i ich losy, których echo przetrwa w murach nawet wtedy, gdy miną pokolenia.
© Materiał oryginalny. Wszelkie prawa zastrzeżone
























