W sobotnie popołudnie na Dunajcu pod Tarnowem doszło do dramatycznego wypadku, który mógł zakończyć się tragicznie. Dwie osoby – kobieta i mężczyzna – wpadły do lodowatej wody, ratując psa, który wbiegł na kruchy lód. Dzięki szybkiej reakcji przechodzącego obok strażaka OSP udało się ocalić ich życie.
Jak ustalono, para spacerowała brzegiem rzeki ze swoim czworonogiem. W pewnym momencie pies wbiegł na cienką warstwę lodu, która się załamała. Kobieta próbowała go ratować i wpadła do wody. Mężczyzna, który szedł z nią, próbował ją wyciągnąć – niestety lód pod jego nogami również pękł i znalazł się on w rzece.
Kluczową rolę w całej sytuacji odegrał przypadkowy świadek – druh Ochotniczej Straży Pożarnej, który w tym czasie bawił się z dzieckiem na pobliskim wale. Zauważywszy krzyki ratowanych osób, położył się na lodzie i rzucił im konar drzewa, który pozwolił im utrzymać się na powierzchni, zanim przybyły służby ratunkowe.
Na miejsce błyskawicznie przybyły jednostki PSP, OSP oraz zespoły ratownictwa medycznego. Ratownicy wydobyli z wody najpierw kobietę – mocno wychłodzoną – a następnie mężczyznę, który również wymagał pomocy medycznej. Oboje trafili do szpitala, natomiast pies wyszedł z całego zdarzenia bez szwanku.

Policja i ratownicy przypominają, że wchodzenie na lód, nawet przy ujemnych temperaturach, jest bardzo niebezpieczne. Grubość i wytrzymałość lodu mogą być zdradliwe, szczególnie na rzekach i stawach, gdzie prądy wodne osłabiają taflę. Nawet krótkotrwały kontakt z lodowatą wodą może prowadzić do szybkiego wychłodzenia organizmu i zagrożenia życia.
Ten dramatyczny wypadek jest przestrogą dla wszystkich spacerowiczów i miłośników zimowych aktywności nad wodą. Rozwaga i ostrożność mogą uratować życie – nie tylko nasze, ale także zwierząt, które często wpadają w tarapaty w pogoni za instynktem.
Źródło: Policja.pl, KW PSP Kraków






















