Andrzej Muciek: Szukam kolegów z wojska – pobór jesień 1979. Stan wojenny wydłużył naszą służbę o pół roku

Jesienią 1979 roku Andrzej Muciek z Żyrakowa jak wielu innych chłopaków trafił do Ludowego Wojska Polskiego. Służba miała trwać dwa lata, ale stan wojenny sprawił, że trwała ona pół roku dłużej.

-Trafiłem do jednostki w Pile. Lekko nie było, jak to w wojsku. W kraju już wówczas wrzało, rodziła się „Solidarność”. Nerwowość udzielała się również naszym dowódcom – wspomina Andrzej Muciek.
Jesienią 1981 roku jego rocznik miał wyjść do cywila, ale nagle wstrzymano wszystkie przepustki. Żołnierze byli kompletnie odcięci od świata, nie wiedzieli co się dzieje. Atmosfera była bardzo napięta.

-Chyba na dzień przed wprowadzenie stanu wojennego do naszej jednostki przyszedł szyfrogram z dowództwa. Nic nam nie powiedzieli. Nagle o piątej nad ranem obudził nas alarm. Błyskawicznie zapakowaliśmy się na ciężarówki i ruszyliśmy w kierunku Kołobrzega. Ponieważ nie byłem za bardzo uległy za karę dostałem najgorzszego grata w jednostce Stara 66. Gruchot nie miał sprawnych hamulców, a ja nim z żołnierzami na pace, w zimową noc musiałem jechać do Kołobrzega – opowiada Andrzej Muciek.

W mieście mieszkańcy przyjmowali ich bardzo nieprzychylnie. Mieli na sobie mundury w kolorze zbliżonych do milicyjnych. Ludzie brali ich za funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej.

-To było bardzo przykre, bo my z MO nie mieliśmy nic wspólnego. Ustawili nas na ulicach miasta przy koksownikach i tak czuwaliśmy przez dziesięc dni – dodaje Andrzej Muciek.

Stan wojenny wydłużył służbę wojskową chłopaków z tego rocznika o pół roku.
-Szukam kolegów z tego poboru. Żeby spotkać się, powspominać i może powalczyć o chociażby słowo „przepraszam” za te sześć miesięcy zmarnowanego życia. Byłem już u kilku polityków z prośbą o pomoc, ale każdy zbył mnie jakimś gładkim słowem – mówi z żalem Andrzej Muciek. Jeżeli służyliście chłopaki w tym czasie odezwijcie się do mnie. Mój telefon to 14 682 27 64 lub mail andrzej.muciek@op.pl

Podziel się z innymi
0Shares
0 0