Dębickie Siostry Służebniczki wspomina Paweł Piekarz - ziemiadebicka.pl

Dębickie Siostry Służebniczki wspomina Paweł Piekarz


Archiwalne zdjęcie “klasztoru”. Fot. Archiwum dębickiego “Mechanika” dzięki uprzejmości Pana Pawła Miłosza.

Rok 2014 w Kościele Katolickim był ogłoszony rokiem Błogosławionego Edmunda Bojanowskiego. Nie będę tu przytaczał życiorysu tego wielkiego Polaka. A jest on bogaty. Zainteresowanych odsyłam choćby do tego linka: http://www.bdnp.pl/zaoyciel/yciorys. Ja dziś chcę Wam Drodzy Czytelnicy opowiedzieć o wielkim dziele błogosławionego Edmunda.

Chcę Wam opowiedzieć, bo tak się składa, że od dziecka wzrastałem we wspólnocie, w której Siostry Służebniczki pełniły podstawową rolę. Dlaczego chcę dziś poświęcić notkę Edmundowi i jego zgromadzeniu? Bo w osobie tego wielkiego człowieka najpełniej widać, jak nie do oddzielenia w Kościele Powszechnym jest rola świeckich, kobiet i osób konsekrowanych. Człowiek nie zdaje sobie z tego sprawy dopóki osobiście tego nie doświadczy.
Pierwszą moją katechetką była siostra zakonna. Dzisiaj już nie pamiętam nawet jej imienia. Ale to, co doskonale pamiętam, to że była osobą mającą niesamowity kontakt z dziećmi. Wówczas jeszcze katechezy odbywały się na plebanii. Dwa razy w tygodniu, wieczorem moi rodzice poświęcali swój czas, żeby zaprowadzić mnie na katechezę, gdzie ta miła, młoda służebniczka opowiadała o Panu Bogu. Żaden facet nie jest w stanie nawiązać takiego kontaktu z dziećmi jak kobieta. Kobieta mająca do tego przygotowanie. Pewnie się tu narażę różnym piewcom gender, ale nieprzypadkowo większość przedszkolanek to kobiety. Zdecydowana większość.
Parafialnym kościołem do czasu wybudowania i konsekracji nowej większej świątyni w 1996 roku był mały klasztor sióstr służebniczek. Od 30 blisko lat parafianie korzystają z nowej dużej świątyni. Ale to, co ukształtowały msze i nabożeństwa w małym kościółku pod wezwaniem Matki Bożej Anielskiej jest nie do przecenienia. Ta atmosfera. Smaki dzieciństwa. Niebiesko-biała posadzka przywołująca barwy Matki Bożej. Ołtarz z figurą Matki Bożej Anielskiej depczącej głowę węża w otoczeniu dwóch aniołów. W niewielu polskich kościołach organami kościelnymi zarządzają kobiety. To typowo męski świat. Tu w tym małym kościółku na chórze królowała siostra Cecyliana. To jej miękki kobiecy głos przez wiele lat uświetniał msze święte i wszelkie nabożeństwa.
Podobnie było w zakrystii. Tam matką dla wszystkich ministrantów stała się siostra Awelina. Nigdy nie byłem ministrantem, ale zapytajcie dziś tych mężczyzn 40-50letnich, co sadzą o ś.p. zakrystiance. Usłyszycie zapewne wyrazy wielkiego szacunku i wdzięczności. Choć siostra Awelina potrafiła ich trzymać twardą ręką. Wiem, bo mam wielu kolegów, którzy służyli wtedy przy ołtarzu. Ale to właśnie oni po śmierci siostry Aweliny ufundowali tablicę pamiątkową jej poświęconą, która dzisiaj zdobi klasztorne mury obok tablicy upamiętniającej założyciela zgromadzenia. Od jednego z jej wychowanków ostatnio usłyszałem opinię, “że to dzięki niej wszyscy wyszli na ludzi”.
Dzisiaj w kościele klasztornym odprawia się tylko codzienne msze poranne i jedną popołudniową mszę niedzielną. Wróciłem ostatnio kilka razy do tej świątyni w niedzielne popołudnie. Ludzi nieco mniej niż zwykle, do mszy służy jeden ministrant lub siostra zakonna. Życie parafian przeniosło się do nowego kościoła po drugiej stronie ulicy.
Z murami klasztoru sąsiaduje ochronka prowadzona przez siostry służebniczki. Przedszkole dla dzieci. Choć jest to przedszkole o ścisłym katolickim charakterze nie brakuje tu dzieci. Nie wiem dokładnie jak jest dzisiaj, choć przypuszczam, że niewiele się zmieniło. Kilka lat temu pracowałem z koleżanką, której córka uczęszczała do tego przedszkola. Moja koleżanka opowiadała o nim w o nim w samych superlatywach. To od niej dowiedziałem się, że na miejsce u sióstr jest tylu chętnych, że rodzice zapisują tam nawet swoje nienarodzone jeszcze dzieci.
Często, bardzo często spotykam kobiety w granatowych habitach prowadzące grupkę niepełnosprawnych dzieci. To efekt ich pracy z miejscowymi ośrodkami opiekującymi się osobami niepełnosprawnymi psychicznie. Nie brak również sióstr w szpitalu, gdzie swoim uśmiechem i posługą pozwalają chorym na chwilę zapomnieć o chorobie. Takie są kobiety, które przyjęły naukę i posłannictwo błogosławionego Edmunda Bojanowskiego.
Jeśli ktoś dzisiaj twierdzi, że nie ma miejsca dla kobiet w Kościele, to ja mu pokazuję. One cały czas tu są. Zawsze były.
Jeśli ktoś twierdzi, że rola świeckich w Kościele jest ograniczona, to popatrzcie na założyciela zgromadzenia Sióstr Służebniczek. Był świeckim człowiekiem. To jest symbioza. To jest właśnie żywy Kościół Chrystusowy.
Paweł Piekarz
Powyższy artykuł pochodzi z tego źródła:
https://www.salon24.pl/u/mesko/566403,dziedzictwo-blogoslawionego-edmunda?fbclid=IwAR2Gyu0yXfRXHgbA5FjaW-LfdQHod08-ZwqyjDFD58rBag6BRo_hOhtFJP4