Dziś mija 52. rocznica samospalenia Ryszarda Siwca. Protestował w ten sposób przeciw interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji.

Ryszard Siwiec zmarł kilka dni po podpaleniu się na Stadionie Dziesięciolecia. (Fot Archiwum IPN/Rzeczpospolita)

„Gest Ryszarda Siwca nie był czynem szaleńca, człowieka niezrównoważonego – jak to próbowano wmawiać w okresie PRL – lecz działaniem przemyślanym, zaplanowanym dojrzałej osoby. 59-letni Siwiec starannie się przygotował, włącznie ze spowiedzią, listem pożegnalnym do małżonki i testamentem. Podpalił się kwadrans po południu, w trakcie części artystycznej centralnych uroczystości dożynkowych niemal naprzeciwko trybuny głównej, na której znajdowało się kierownictwo partii i państwa, na czele z I sekretarzem KC PZPR Władysławem Gomułką. W rękach trzymał flagę narodową, na której napisał: „Za Naszą i Waszą wolność. Honor i Ojczyzna”. Paląc się, krzyczał: „Protestuję”, „Niech żyje wolna Polska” i „To jest okrzyk konającego wolnego człowieka”. Apelował też do świadków zdarzenia, aby go nie gasili.” – pisze na swojej stronie Rzeczpospolita.

Całość artykułu można przeczytać pod tym linkiem

https://www.rp.pl/Inwazja-na-Czechoslowacje/308179961-Samospalenie-Ryszarda-Siwca-Gine-zeby-nie-zginela-wolnosc.html
Podziel się z innymi
0Shares
0 0