Krótka historia Domu Partii w Dębicy. Budynek powstał przed wojną i miał nawet własną studnię w piwnicy

Dom Partii, wcześniej dom dr Izraela Sandhausa z widocznymi z prawej strony drzwiami wejściowymi od strony Piekarni Roztoczyńskich. Drzwi te zostały później zamurowane i wstawione w tym miejscu okno.

Większość 50-70 latków w Dębicy będzie kojarzyła ten budynek pod nazwą dawnego Domu Partii, siedzibą Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Młodsi będą wiązali obiekt z siedzibą biblioteki oraz Domem Seniora. Historia budynku zaczyna się jednak blisko 100 lat temu. Jego pierwszym właścicielem i zleceniodawcą budowy był znany i szanowany przed II wojną światową dębicki lekarz dr Izrael Sandhaus, zięć jednego z najbogatszych ludzi w przedwojennej Dębicy Natana Grunspana, właściciela fabryki taczek, która znajdowała się na miejscu dzisiejszego dębickiego „Manhatanu”.

Pozwolenie na budowę okazałego, piętrowego budynku przy dzisiejszej ul. Rzeszowskiej 15, wówczas Mickiewicza lub jak podają niektóre źródła Placu Kazimierza Wielkiego 17, wydała w 1927 roku na podstawie ówczesnej i pochodzącej z 1889 roku ustawy budowniczej specjalna komisja budowlana. Wcześniej miała miejsce wizja lokalna i „przesłuchanie sąsiadów” jak czytamy w datowanym na 7 lipca 1927 roku i adresowanym do dra Sandhausa pisma z urzędu w Dębicy.

Dom Partii z dobudowaną w latach powojennych Salą Egzekutywy (później biblioteką) .,
lata 70 XX w. (fot. z Archiwum „Mechanika”)

Na mocy tego dokumentu zostało wydane pozwolenie na budowę domu z zastrzeżeniem, że bezwzględnie należy przestrzegać „linii regulacyjnej i stosować się ściśle do przedłożonych planów /w linii równej z domem Henryka Roztoczyńkiego”.

Budowa postępowała bardzo szybko, bo już w roku 1928 budynek był oddawany do użytku. W tamtym czasie wyglądał on nieco inaczej, bo nie było dobudowanej po wojnie części w której ostatnio działała biblioteka, a obecnie Dom Seniora. Po prawej stronie, gdzie dziś znajdują się nowe drzwi wejściowe do budynku, był wjazd konny przez który wjeżdżało się na duży plac, podwórze za kamienicą. Za domem Sandhausa znajdowało się duże puste pole. Wcześniej, w okresie I wojny światowej stały tam koszary kawalerii (dzisiejszy Plac Solidarności z pomnikiem Papieża), a po wojnie cały ten plac był własnością miasta.

Kamienica była piętrowa i znajdowało się w niej na łącznej powierzchni 331 metrów kwadratowych 15 pomieszczeń . Wszystkie były użytkowane jako pokoje mieszkalne lub inne gospodarcze pomieszczenia do użytku rodziny. W budynku była także bardzo duża piwnica w której według relacji dawnego pracownika Sandhausa znajdowała się studnia obłożona z zewnątrz kamieniem z której czerpało się wodę i pomieszczenia gospodarcze w których m.in. przechowywane były przetwory i inne produkty spożywcze. Była użytkowana wyłącznie przez mieszkańców budynku, a jak głosi legenda, powstała dlatego, że podejrzliwi Żydzi nie chcieli korzystać z innych studni obawiając się, że ktoś czyhając na ich życie może w nich zatruć wodę.

Dom Partii, wcześniej dom dr Izraela Sandhausa z zamurowanymi już drzwiami od strony Piekarni Roztoczyńskich. (Fot. Archiwum „Mechanika”)

W domu zamieszkała rodzina dr Izraela Sandhausa: żona Recha (Rachela) Sandhaus córka Natana Grünspana, jednego z najzamożniejszych ludzi w ówczesnej Dębicy, właściciela Pierwszej Krajowej Fabryki Taczek, Kół i Wozów, syn Menachem i córka Rut (Rutusia).
W 1942-1943 zginęli w Zagładzie prawie wszyscy członkowie rodziny Grunspan i Sandhaus, 14 osób.

Recha (Rachela) Sandhaus z d. Grunspan (1893-1942) zginęła najprawdopodobniej podczas likwidacji getta w 1942 roku. Inna wersja mówi o samobójstwie na wiadomość o śmierci jej męża i dwojga dzieci w 1941. Rzekomo na wieść o śmierci męża i dzieci postradała zmysły, wyszła z kryjówki i wówczas została zabita.
Mąż Rechy dr Izrael Sandhaus, lekarz wraz z synem Menachemem i córką Rut zginęli wydani Niemcom w Kamionce Bużańskiej w obwodzie lwowskim w 1941 roku. Uciekli na Wschód mając nadzieję na uratowanie życia. Później miała do nich dołączyć Recha. Wszyscy zginęli.

Z rodziny Grunspanów Holokaust przeżyła tylko jedna osoba: Mosze (Maurycy) Grunspan (Grynszpan) (brat Rechy, szwagier Izraela Sandhausa), który niedługo po zakończeniu wojny wyjechał z Dębicy do Jeleniej Góry, a potem opuścił Polskę i na stałe osiadł w Izraelu.

Budynek po wojnie, w 1945 roku przejęła PPS, potem PZPR i urządziła w nim swoją siedzibę. Obiekt nie został jednak nigdy jak wiele innych w Dębicy znacjonalizowany.
Około roku 1948 decyzją członków PPS została do budynku Sandhausa dobudowana Sala Egzekutywy jak ją wówczas nazywano. Odbywały się w niej posiedzenia PPS a potem PZPR.

26 stycznia 1957 roku została oficjalnie podpisana przez dr Maurycego Grynszpana zamieszkałego wówczas w Jeleniej Górze jako wydzierżawiającego a Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą, Komitet Powiatowy w Dębicy reprezentowaną przez Stanisława Chudzika umowa dzierżawy budynku.

Na mocy tej umowy PZPR wydzierżawiał od Maurycego Grynszpana budynek wraz przynależnościami i ogrodem. Ustalono, że „ekwiwalentem czynszu dzierżawnego będą koszta administracji całej nieruchomości, bieżących remontów oraz nakłady i świadczenia związane z posiadaniem, własnością i użytkowaniem przedmiotu najmu. W związku z tym dzierżawca obowiązuje zamiast czynszu opłacać wszystkie wymienione świadczenia i nakłady z własnych funduszy bez regresu do wydzierżawiającego”.

Jak mówią dawni przedstawiciele PZPR Grynszpan zastrzegł sobie, że budynek wydzierżawi tylko partii lewicowej za utrzymanie budynku i przeprowadzanie w nim niezbędnych remontów, ale bez możliwości wprowadzania zmian, które wpływałyby na zmianę przeznaczenia obiektu.

Grynszpan zgłosił także „pretensje na wypłacenie kwoty złotych 11 tysięcy jako rekompensatę za niepobierany czynsz od roku 1945 po dzień dzisiejszy” czyli do roku 1957. Pierwotnie umowa dzierżawy, która została zatwierdzona w lutym 1957 roku przez KC PZPR w Warszawie została zawarta na okres pięcioletni, ale była sukcesywnie przedłużana do połowy lat 90 XX wieku.

Jak wspominają użytkownicy budynku z lat 70- 90 XX w. był on w dobrym stanie do początku lat 90 XX. w, a w latach siedemdziesiątych został w tym budynku zrobiony na polecenie Edwarda Brzostowskiego bardzo duży remont” .

W latach 70. XX w. wynikła duża afera w związku z tym budynkiem, a dokładniej wejściem do niego, które znajdowało się zaraz przy Piekarni Roztoczyńskiego. Zostało wykonane zdjęcie na którym widać bardzo długą kolejkę do chleb do Piekarni Roztoczyńskiego tuż przy wejściu do budynku PZPR. Zdjęcie trafiło na Zachód i zrobiła się wielka afera. Wtedy w trybie natychmiastowym zadecydowano o zmianie lokalizacji wejścia. Zamurowano wejście przy piekarni i zrobiono nowe w tym miejscu w którym aktualnie jest wejście do Domu Seniora, a wcześniej do biblioteki” – wspomina Józef Szeremeta, który pracował w tym budynku w latach 70 i 80, a od lat 90 XX prowadził w dawnym Domu Partii biuro księgowe.

W 1990 roku do dawnego Domu Partii przeniósł się Urząd Pracy i działał tam przez kilka lat. Prawowitym spadkobiercom obiekt został zwrócony w połowie lat 90. XX w.
Pierwszymi najemcami budynku były m.in. biuro księgowe Józefa Szeremety, Biuro geodezyjne Miąsika, Niedbalca i Zdziarskiej, redakcje: Dziennika Polskiego, Gazety Krakowskiej, a od 1999 roku Ziemi Dębickiej. W budynku działało biuro poselskie posła Krzysztofa Janika. Na początku lat 2000 była tam też placówka SKOK i działała szkoła językowa.

Podziel się z innymi
0Shares
0 0