-->

Otto Schimek za odmowę strzelania do Polaków został skazany na śmierć. Poznaj historię niemieckiego żołnierza, który do końca został wierny swoim ideałom.

Wśród miejscowej ludności z okolic Pilzna tuż po wojnie z ust do ust opowiadano historię młodziutkiego żołnierza, który odmówił udziału w egzekucji Polaków skazanych na rozstrzelanie. Otto Schimek był świadomy, że jeżeli nie wykona rozkazu sam straci życie. Dziś w Machowej, gdzie został pochowany dwukrotnie w ciągu roku odprawiane są msze w jego intencji. Są też zwolennicy jego beatyfikacji.

Kiedy 1 września 1939 Niemcy przekroczyli polskie granice, życie ludzi którzy znaleźli się na ich drodze zostało wywrócone do góry nogami. Liczne miasta zostały zbombardowane, majątki ich mieszkańców zniszczone, a tysiące ludzi zostało rannych lub poniosło śmierć.
Wojska Wehrmachtu szybko wkraczały wgłąb naszego państwa, mordując paląc i siejąc terror. W tym czasie spalone zostały 434 polskie wsie i zginęło około 20 tysięcy polskich obywateli. Po kapitulacji państwa polskiego i udaniu się rządu na emigrację, zbrodnie na ludności cywilnej nadal nie ustały i Niemcy dopuszczali się ich regularnie, wedle rozkazu Hitlera, zastraszając Polską ludność i działając w imię idei poszerzania przestrzeni życiowej.

W lutym 1943 roku, w samym środku wojny, do wojska został wcielony wówczas siedemnastoletni Austriak – Otto Schimek. Urodził się on 5 maja 1925 w Wiedniu jako trzynaste i najmłodsze dziecko w ubogiej, religijnej rodzinie. Od 11. roku życia wychowywał się w wiedeńskiej robotniczej dzielnicy Leopoldstadt, gdzie przed wcieleniem do armii uczył się zawodu stolarza. Jego rodzina utrzymywała się z naprawy maszyn do szycia. Otto, podobnie jak cała jego rodzina byli bardzo religijnymi ludźmi, przywiązanymi do chrześcijańskich zasad. Gdy wyruszał na front złożył obietnicę matce, że nikogo nie zabije.

Początkowo został skierowany na front w Bośni, gdzie oddziały niemieckie walczyły z partyzantami. Tam dopuszczali się oni licznych zbrodni. Podczas pierwszej z nich, przy której był Otto i w której brali udział jego koledzy, on sam odmówił strzelania do bezbronnych cywili, pamiętając o obietnicy, którą złożył matce. Dowódca w reakcji na jego deklarację dotkliwie go pobił. Przy następnej okoliczności postąpił dokładnie tak samo, za co został skierowany do aresztu w Kłodzku. Podczas całej swojej służby Otto wielokrotnie dawał przykłady swojego chrześcijańskiego postępowania wierny swoim przekonaniom i słowu danemu matce przed wyjazdem na front.

Po pewnym czasie w areszcie jako żołnierz został skierowany do Galicji, gdzie służył w 8. Kompanii 1083 Pułku 544 Dywizji Grenadierów, która stacjonowała w okolicy Jasła i Tarnowa. W tym czasie ukrywał dwóch partyzantów AK, którzy po odnalezieniu zostali skierowani na egzekucję. W jej wykonaniu miał wziąć udział Otto, jednak odmówił wstąpienia do plutonu egzekucyjnego. Tym razem za odmowę wykonania rozkazu został postawiony przed sądem polowym, który uznał jego odmowę za demoralizującą i skazał go na śmierć. Uznał on jego zachowanie za „dezercję i okazywanie tchórzostwa w obliczu wroga”. Po wyroku został umieszczony w klasztorze ojców Karmelitów, gdzie oczekiwał na egzekucję. Dostał on w tym czasie wtedy propozycję ułaskawienia, której warunkiem było wzięcie udziału w egzekucji polskich zakładników, którą oczywiście odrzucił. Przed pójściem na egzekucję wyspowiadał się u jednego z ojców.

Otto został zabity rankiem 14 listopada 1944 roku w wieku 19 lat we wsi Lipiny. Dotrzymał on obietnicy złożonej swojej matce i podczas całej swojej kilkunastomiesięcznej służby nie wziął udziału w żadnej egzekucji, a podczas samych starć z partyzantami nikogo nie zabił. Udawał on jedynie, że strzela lub specjalnie pudłował, żeby nikogo nie pozbawić życia.

Został on pochowany we wsi Machowa, niedaleko Dębicy, gdzie do dziś można odwiedzić jego mogiła. Widnieją na niej napisane jest po polsku i niemiecku słowa tłumaczące dlaczego został stracony. Miejsce to stało się miejscem pielgrzymek tysięcy ludzi, w tym dwojga austriackich kardynałów.
W miejscowej parafii Trójcy Przenajświętszej, mieszkańcy dwa razy do roku, w niedzielę po dniu jego urodzin i w niedzielę po rocznicy jego śmierci, wspominają młodego Austriaka i modlą się za niego. Istnieje tam również grupa modlitewna pod jego patronatem. Powstały o nim również dwa filmy oraz jedna książka. Historia Ottona Schimka nabrała symbolicznego znaczenia oporu wobec zbrodniczej polityki III Rzeszy i pozostaje żywa do dziś. Jest on również kandydatem do procesu beatyfikacyjnego.


Piotr Czuchra

Podziel się z innymi
0Shares
0 0