Ponad 10 tysięcy złotych przekazali parafianie ze Straszęcina na renowację zabytkowych fresków w kaplicy Reyów i Jabłonowskich

Ponad 10 tys. zł ofiarowali podczas jednej z ostatnich niedziel inwestycyjnych w parafii pw. Wszystkich Świętych w Straszęcinie parafianie na renowację odkrytych w ubiegłym roku zabytkowych fresków z epoki napoleońskiej odnalezionych w kaplicy cmentarnej rodziny Rejów w Straszęcinie.

Na ślad fresków przedstawiających zdjęcie Chrystusa z krzyża latem ubiegłego roku natrafił pochodzący ze Straszęcina pasjonat historii, ks. Sebastian Musiał w archiwum lwowskim. Freski zostały opisane wraz z kaplicą w inwentarzu parafii z 1836 roku. O ich istnieniu nikt nie wiedział ponieważ tuż po wojnie zostały one zamalowane.

Pierwotnie ks. Musiał obecnie wikariusz w Marcinkowicach zainwestował własne pieniądze w badania, które pozwoliły odkryć fragmenty fresków. Jak twierdzą specjaliści jest to malowidło klasy pierwszej. Artysta nie potrzebował szkiców, od razu malował na ścianie.

W dokumentach znalezionych w archiwum lwowskim ks. Musiał znalazł informację, że na cmentarzu stoi kaplica wybudowana w 1812 roku przez ks. Bochniewicza, proboszcza straszęcińskiej parafii. Tymczasem na cmentarzu takiej nie ma. Są dwie inne: Stubenvollów i Rejów-Jabłonowskich.

Zgodnie z opisem w dokumentach w kaplicy na cmentarzu w Straszęcinie (obecnie Rejów-Jabłonowskich) znajdują się metalowe drzwi, okno, krypta – wszystko jak w kaplicy ks. Bochniewicza. Brakuje tylko jednego elementu – fresku „Zdjęcie z krzyża” nad mensą. Badacz poprosił znajomą konserwator zabytków aby sprawdziła co kryje się na ścianie kaplicy. Pod warstwą warstwą farby znajdowało się 200-letnie malowidło.

Okazało się, że ostatecznie doczesne szczątki ks. Bochniewicza spoczęły w krypcie kościoła, a kolejny proboszcz kościoła w Straszęcinie kaplicę przekazał w 1854 roku rodzinie Rejów-Jabłonowskich.

Cmentarz w Straszęcinie jest jedną z najstarszych nekropolii powiatu dębickiego. W grobowcu spoczywa księżna Helena Jabłonowska ps. „Rzepicha” (1895-1977), jej syn Andrzej Jabłonowski ps. „Śmigło” który podczas akcji „Burza” uczestniczył w walkach II Zgrupowania na Kałużówce. Zginął 25 sierpnia 1944 roku w czasie wycofywania się, niósł wtedy rannego Tadeusza Ciszka. Ciało Andrzeja Jabłonowskiego pochowano w lesie. Po wojnie ekshumowano i przeniesiono do rodzinnego grobowca w Straszęcinie .

Podziel się z innymi
0Shares
0 0