Ś. P. Maria Kolakowska:”Pierwszego września poszłam pieszo do Dębicy. Nie wiedziałam, że wybuchła wojna, dziwiłam się tylko, że nad nami latały samoloty z czarnymi krzyżami”

Ś.P. Maria Kolakowska pierwszego września 1939 roku wybrała się pieszo do Dębicy.

– Pierwszy września 1939 roku był dla mnie dniem jak każdy inny -opowiadała nieżyjąca już Maria Kolakowska, bohaterka książki „Maria Kolakowska. Moje długie życie”. Z domu w Brzeźnicy wybrałam się razem z sąsiadkami do Dębicy na zakupy. Szłyśmy piechotą i na bosaka, a nad naszymi głowami latały samoloty z czarnymi krzyżami.

W mieście napotkały zaniepokojonych Żydów, którzy obawiali się co to będzie jak Hitler przyjdzie do Dębicy.  Miasto było opustoszałe. Sklepy pozamykano. Ludzie przekazywali sobie informację, że dębicka rzeźnia jest opuszczona, ale zostały tam tony gotowych wyrobów mięsnych. Razem z sąsiadkami ruszyła, żeby zobaczyć jak jest naprawdę.

-Gdy przyszłyśmy na miejsce nikt nie pilnował rzeźni – wspominała pani Maria. Weszłyśmy do środka i zaglądaliśmy do różnych pomieszczeń. W jednym z nich, w grubej szarej soli leżały całe zadnie szynki wieprzowe. W innych było jeszcze więcej dobra.

Pani Maria, podobnie jak inni mieszkańcy zabrała ze sobą ciężką wieprzową szynkę i ruszyła z kierunku Brzeźnicy. Pakunek sporo ważył, a ona była w ciąży. Dźwigała ją na plecach i przygięta ciężarem szła w kierunku Brzeźnicy. Gdzieś na peryferiach Dębicy ustała ze zmęczenia. Wtedy jeden z jej sąsiadów, który również na plecach niósł szynkę zabraną z rzeźni, zaproponował żeby one tu poczekały, a on pójdzie do domu i przyjedzie wozem konnym i zabierze je do domu. Tak też się stało. Wieczorem zmęczeni dotarli do swoich domów. Szynka była cennym uzupełnieniem ich codziennego wyżywienia, w większości opartego na chlebie, mleku i ziemniakach.

Pani Maria całą wojnę przeżyła w Brzeźnicy. Był to bardzo ciężki czas w jej życiu podczas którego poznała co to głód, niedostatek i wygnanie z rodzinnego domu. Sama o swoim życiu mówiła, że szła w nim krajem nieba, krajem piekła.

Maria Kolakowska zmarła w ubiegłym roku tuż przed swoimi 107 urodzinami. Została pochowana na cmentarzu w Brzeźnicy. Jej losy są opisane w książce „Maria Kolakowska. Moje długie życie”.

O losach Marii Kolakowskiej możesz przeczytać także pod poniższymi linkami:

Maria Kolakowska: „Zawsze kochałam pracę w polu bo chleb nie rośnie w fabryce, tylko na ziemi i jest owocem pracy rąk człowieka”

O pieczeniu chleba, Wielkanocy i czasach swojego dzieciństwa opowiada na archiwalnym nagraniu Ś.P. Maria Kolakowska

O zwyczajach wielkanocnych i swojej przybranej siostrze opowiada 105- letnia Maria Kolakowska

Podziel się z innymi
0Shares
0 0