Sabina Bruk przeżyła Holokaust dzięki pomocy Sióstr Służebniczek Dębickich - ziemiadebicka.pl

Sabina Bruk przeżyła Holokaust dzięki pomocy Sióstr Służebniczek Dębickich


Ochronka Sióstr Służebniczek Dębickich w Dominikowicach w której ukrywała się Sabina Bruk. Fot. sprawiedliwi.org.pl

Podczas okupacji niemieckiej siostry zakonne Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej (służebniczki dębickie): Atanazja, Czesława, Serapiona, Chrystiana, Ambrozja przebywały na placówce w Dominikowicach (pow. gorlicki), gdzie wspólnie z innymi zakonnicami prowadziły ochronkę.

Na przełomie 1942 i 1943 roku w Dominikowicach zjawiła się Żydówka Sabina Honigwachs, która uciekła z getta w Gorlicach. Sabiną opiekował się m.in. Jan Benisz z gorlickiej AK, który pomógł Żydówce w znalezieniu schronienia u sióstr. Zakonnice przebrały ją w habit i odtąd przebywała ona w zakonie jako zakonnica. Sabina pod przybranym nazwiskiem uchodziła za Polkę, która wstąpiła do klasztoru, ponieważ była prześladowana przez Niemców za swoje przekonania polityczne. Aby nie wzbudzać podejrzeń, wspólnie z siostrami spożywała posiłki i

Siostry Służebniczki Dębickie, które ukrywały Sabinę Bruk, źródło: sprawiedliwi.org.pl

wraz z kilkoma z nich mieszkała w jednym pokoju. Poza tym wspólnie z nimi modliła się w kościele w pobliskiej Kobylance, spowiadała i przyjmowała komunię świętą oraz pomagała w pracach na terenie zakonu. Na miejscu Sabiną zaopiekowały się przełożona siostra Serapiona oraz siostry Chrystiana,Czesława i Atanazja.5 maja 1943 roku zmarła siostra Serapiona. Siostra Ambrozja objęła stanowisko przełożonej placówki w Dominikowicach. Ona również została wtajemniczona w szczegóły dotyczące ukrywanej dziewczyny. Siostra Ambrozja znalazła się w wąskim i zaufanym gronie osób, które opiekowały się Sabiną i ochraniały ją. Dzięki pomocy sióstr Sabina Honigwachs doczekała końca wojny.

źródło: sprawiedliwi.org.pl

Sabina Bruk, źródło: Vad Vashem

Sabina Bruk Honigwachs (ur. 1921) zmarła w Ramat Gan, w  Izraelu w 1991 roku.

“Przez pierwsze dni mojego pobytu w klasztorze przebywałam w owym pokoju, do którego mnie wprowadzono, gdy tylko przybyłam. W klasztorze było dużo służby, były nowicjuszki i dlatego należało odpowiednio grunt przygotować, zanim wprowadzono mnie do tego grona. Siedziałam więc przez szereg dni zamknięta w pokoju. Nie wychodziłam ani na chwilę, tutaj jadłam, tutaj piłam” – fragment wspomnień Sabiny.