Sprawiedliwi z Dębicy

Leokardia i Aleksander Mikołajkowowie z synami Leszkiem i Andrzejem  Czytaj więcej: http://www.nowiny24.pl/archiwum/art/6063269,mikolajkowowie-z-debicy-uratowali-13osobowa-rodzine-zydow,id,t.html
Leokardia i Aleksander Mikołajkowowie z synami Leszkiem i Andrzejem. Podczas wojny nie wahali się zaryzykować życia swojej rodziny aby pomagać swoim żydowskim sąsiadom.

Każda społeczność ma swoich bohaterów. Często na co dzień zapomnianych, a których bohaterstwo w obliczu bestialstwa wymaga nieustannego przypominania. Tak jest także w przypadku dębiczan obdarzonych tytułem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

Dwie dębickie rodziny Mikołajkowów i Kurosiów w obliczu morza agresji potrafiły powiedzieć „Nie” i pomimo grożącego im niebezpieczeństwa zachować ludzką godność, stając się przykładami bezinteresownej pomocy niesionym bliźnim.

Mikołajkowowie
Aleksander i Leokadia Mikołajkowowie zamieszkali w Dębicy, w domu, przy ulicy Kościuszki, w 1930 roku. Oboje zajmowali się medycyną. Aleksander był absolwentem Akademii Medycznej we Lwowie, a Leokadia dyplomowaną pielęgniarką. W przedwojennej Dębicy służba zdrowia nie miała się najlepiej, dlatego bardzo szybko Aleksander został „specjalistą” od wszystkich niemalże chorób, a Leokadia poświęciła się pomocy, szczególnie niezamożnym dębickim rodzinom. Podczas okupacji hitlerowskiej, kiedy w mieście zostało utworzone getto państwo Mikołajkowowie zajęli się niesieniem pomocy ludności żydowskiej.
W lipcu 1942 roku udało im się dopomóc w wyprowadzeniu z getta trzynastoosobowej rodziny Efraima Reicha, którą ukryli w piwnicy swojego pobliskiego domu, sąsiadującego przez płot z siedzibą dębickiego gestapo. Kiedy po około 9 miesiącach ukrywania rodziny w domu pojawiło się gestapo i zarekwirowało na swoje potrzeby garaż, pod osłoną nocy udało się przenieść ukrywających się na strych. Dotrwali tam do końca niemieckiej okupacji i wyzwolenia Dębicy w sierpniu 1944 roku.
Niestety w dniu wyzwolenia miasta od zabłąkanej kuli zginął doktor Aleksander Mikołajków. Po wojnie Leokadia Mikołajków pracowała w dębickich szkołach jako higienistka. Efraim Reich wyjechał do Stanów Zjednoczonych, do Nowego Jorku, gdzie został rabinem Brooklynu. W 1960 roku na łamach „New York Post” opowiedział swoją historię: „[…] W swojej cierpliwości i dobroci nasi katoliccy opiekunowie dorównywali świętym. Przez cały czas doktor i jego żona przynosili nam pożywienie o dwunastej, o drugiej w nocy, kiedy tylko mogli niepostrzeżenie wyjść na strych. Nigdy nie okazywali znużenia, zniechęcenia, nigdy nie wzięli od nas pieniędzy. Inni Żydzi również ukrywali się u chrześcijan, często jednak za to płacili. Nie mogło być o tym mowy, jeżeli chodzi o naszego doktora i jego żonę”.
W 1980 roku Aleksander (pośmiertnie) i Leokadia Mikołajkowowie zostali odznaczeni medalem i tytułem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, w 1989 roku do grona uhonorowanych dołączyli także ich synowie Andrzej i Leszek.

 

Henryka Roztoczyńska Kuroś (1928). Fotografia z książki J. Białkiewicz, Okruchy pamięci o rodzinie Roztoczyńskich, Kraków 2011.jpg
Henryka Roztoczyńska Kuroś (1928). Fotografia z książki J. Białkiewicz, Okruchy pamięci o rodzinie Roztoczyńskich, Kraków 2011

Kurosiowie
Henryka pochodziła ze starej dębickiej rodziny Roztoczyńskich, znanych w okolicy właścicieli piekarni, była dyplomowanym pedagogiem, absolwentką Seminarium Nauczycielskiego Sióstr Prezentek w Krakowie. W 1928 roku poślubiła Tomasza Kurosia, dyrektora, a z czasem i jednego ze współwłaścicieli fabryki fajansu we Włocławku. Po 1939 roku państwo Kurosiowie przyjechali do Dębicy, z której okolic pochodził zresztą także i Tomasz Kuroś.
W 1942 roku ukryli w swoim domu na przedmieściach Dębicy Marię Wolman oraz jej małą córkę Emilię. Niestety jesienią 1943 roku o fakcie tym „życzliwi” poinformowali władze niemieckie. Szczęśliwie jednak uprzedzonym o tym Kurosiom udało się zorganizować przy pomocy przyjaciół ucieczkę ukrywanych do Warszawy. Tam, dzięki fałszywym dokumentom przetrwały wojnę, brały udział w powstaniu warszawskim. Po latach Emilia Wolman wspominała: „[…] pomoc państwa Kurosiów udzielona nam w czasie okupacji była całkowicie bezinteresowna, z przyjaźni. Nie miałyśmy nic – ani środków do życia, ani pieniędzy, ani nawet garderoby osobistej. W Dębicy nigdy nie byłam głodna, a poza tym okresem całą okupację głodowałyśmy”.
Po wojnie Kurosiowie zamieszkali w Krakowie. Tomasz Kuroś został wykładowcą Akademii Górniczo-Hutniczej, odznaczonym m. in. w 1971 roku Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł w 1988 roku, rok później odeszła Henryka.
W 2003 roku Instytut Vad Vashem w Jerozolimie nadał im pośmiertnie honorowy tytuł Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

***
To tylko dwie historie z wielu jakie miały miejsce na terenie Ziemi Dębickiej. O niektórych zapewne nigdy się nie dowiemy, jednak pamięć o tych, którzy w obliczu groźby śmierci swojej i swoich bliskich nigdy nie zatracili człowieczeństwa jest nie tylko naszym obowiązkiem, ale wręcz powinnością godną naśladowania.

Arkadiusz S. Więch