Zasów: Drzewka za węgiel albo pralkę, czyli jak handlowano po wojnie

Anna Przydzielska, Maria Krzystyniak i Bolesław Wałęga – najstarsi szkółkarze z Zasowa zostali nagrodzeni statuetką “Zasłużeni w Szkółkarstwie” podczas tegorocznej “Majówki Szkółkarskiej”, która odbyła się wczoraj, 19 maja w Zasowie. Osobiście statuetkę odebrała Maria Krzystyniak. W imieniu Anny Przydzielskiej statuetkę odebrał jej syn Piotr Przydzielski, natomiast w imieniu Bolesława Wałęgi jego córka Maria Giza.

Najstarszą, ponad 90 – letnią laureatką nagrody jest Anna Przydzielska, która razem z mężem Józefem Przydzielskim szkółkarstwem zajęła się tuż po II wojnie światowej. W gronie pierwszych po wojnie szkółkarzy znaleźli się także: Andrzej Kubisztal, Ryczek (teść Zofii Ryczek) i Józef Zieliński, dziadek Andrzeja i Marka Zielińskich oraz Józef Nosal.  W gronie osób które zajmowały się w okresie powojennym szkółkarstwem był także Andrzej Kubisztal, który wcześniej był pracownikiem hrabiego Łubieńskiego. Właścicielem gospodarstwa rolnego stał się po parcelacji i wówczas  rozpoczął  produkcję drzewek. Na początku była to działalność prowadzona w niewielkim zakresie, ale z biegiem czasu rozwinęła się intensywniej. Produkcję rozszerzyli synowie Andrzeja Kubisztala: Tadeusz i Józef, a obecnie produkcją szkółkarską zajmuje się córka Tadeusza Maria Kot z synem Krzysztofem.

O historii szkółkarskiej działalności najstarszego powojennego szkółkarza z Zasowa Józefa Przydzielskiego opowiedziała naszej redakcji jego synowa Renata Przydzielska.

“Anna i Józef wzięli ślub w 1947. Józef już wtedy jak opowiadała mi teściowa zajmował się jak to wówczas mówiono “robieniem drzewek”. Oznacza to, że działalność musiał rozpocząć tuż po wyzwoleniu ponieważ wtedy  na wyprodukowanie drzewka potrzeba było trzech lat. Wiadomo że były to niewielkie ilości. Józef z Anną robili głównie jabłonie oraz grusze, śliwy, czereśnie i wiśnie. Produkowali także róże pienne i krzaczaste. Teściowa opowiadała, że w tamtym czasie najwięcej sprzedawali do Krakowa i na Śląsk.  Przyjeżdżali stamtąd handlarze. Drzewka pakowali po 20 sztuk, bardzo dokładnie owijali słomą i gęsto obwiązywali sznurkiem i furmanką zawozili do pociągu.  Ze Śląska przyjeżdżał handlarz jakimś samochodem, bo z nim był handel zamienny. On przywoził węgiel, którego tu brakowało, a za to brał drzewka. W jednym roku przywiózł rosyjską pralkę TUŁA. Była kwadratowa i wirnik miała na bocznej ścianie, ale jeszcze ja w niej prałam od 1982 roku, a przywieziona została w latach pięćdziesiątych. Stopniowo produkcja się zwiększała
W 1953 roku Józef i niewykluczone, że także inni szkółkarze został zarejestrowany w CNOS-ie i wtedy Józef i pozostali szkółkarze musieli produkować według wytycznych. Szkółki były już kwalifikowane, a towar rozdysponowany przez CNOS. Rolnicy indywidualni legalnie mogli produkować tylko tzw. pestkowe: czereśnie, wiśnie, brzoskwinie. Bo te gatunki , które się łatwiej produkowało: jabłonie, grusze i śliwy robiły PGR-y. Wiadomo, że szkółkarze robili też te gatunki, ale to sprzedawali we własnym zakresie na jarmarkach. Taka zasada trwała do zmiany ustroju” – mówi Renata Przydzielska.
Obecnie szkółkami zajmuje się syn Józefa Stanisław, absolwent Akademii Rolniczej w Krakowie i jego czworo dzieci:  Michał, Łukasz, Małgorzata i Przemysław. Stanisław jest także członkiem  Stowarzyszenia Szkółkarzy Polskich (dawna nazwa Stowarzyszenie Producentów Wysokiej Jakości Materiału Szkółkarskiego). Z Zasowa do tego stowarzyszenia oprócz niego należy tylko Andrzej Zieliński. Drugi syn Piotr przejął gospodarstwo po Józefie i również prowadzi gospodarstwo szkółkarskie.
W Zasowie i okolicznych miejscowościach działa blisko 100 szkółek produkujących drzewka owocowe, krzewy ozdobne oraz róże.

Fot. Renata Przydzielska