Zepsuć alkomat naprawdę nietrudno. Dowiedz się, jak tego uniknąć

W wielu przypadkach zasadniczo żadne rozwiązania techniczne i procedury nie chronią w pełni przed własną lekkomyślnością czy skutkami braku elementarnej wiedzy i dbałości o uniknięcie niepotrzebnego ryzyka. Jeśli zdarza nam się zaglądać do kieliszka regularnie, a jednocześnie musimy mieć zdolność uzyskiwania bezbłędnej odpowiedzi na pytanie o naszą zdolność do kierowania pojazdem czy podejmowania jakichkolwiek innych wymagających trzeźwości czynności, sam zakup alkomatu może okazać się krokiem niewystarczającym.

Nieważne, że urządzenie nie było używane

Wydaje się, że wśród kierowców i innych osób, którym posiadanie możliwości wykonywania wiarygodnych badań trzeźwości jest niezbędne, wzrosła nieco świadomość, że zakup najtańszych dostępnych na rynku testerów nie ma większego sensu. Obecna w sklepach oferta w ciągu ostatnich lat uległa zresztą pewnym zmianom – dobrej jakości urządzenia z sensorem elektrochemicznym nie uchodzą już za wyższą półkę, tylko stały się pewnym standardem. Jeśli więc tylko wiemy, że nie warto oszczędzać zanadto, wyposażenie się w realnie odpowiadający naszym potrzebom model nie stanowi kłopotu, o czym można przekonać się przeglądając np. ofertę sklepu Promil-Lab. To jednak nie jest wszystko czego potrzeba, by do każdego badania móc przystąpić bez obaw, że przyniesie ono niewiarygodny wynik.
Dobry alkomat jest urządzeniem bardzo precyzyjnym, ale w parze z tą precyzją idzie wysoka wrażliwość na wszelkie czynniki, z jakimi może mieć do czynienia. Ściślej, nadzwyczaj wrażliwy jest jego sensor, którego uszkodzenie będzie wiązało się z koniecznością kosztownej wymiany. Dojść do niego może nawet wówczas, gdy tester w ogóle nie jest używany. Zagrażają mu opary środków chemicznych, w tym farb, rozpuszczalników, paliw, dym papierosowy i wilgoć. Nie wolno nam zapominać o urządzeniu, jeśli zwykliśmy trzymać je w samochodzie – warto go z niego zabierać zimą, gdy przy dłuższym postoju się wychładza, jak i w upalne dni.

Alkomat nie służy do zabawy

Im bardziej dłuży się biesiada i rośnie ilość alkoholu we krwi jej uczestników, tym nierzadko bardziej absurdalne pomysły przychodzą im do głów. Wszelkiego rodzaju współzawodnictwo zawsze może być źródłem radości – na trzeźwo czy nie, jednak niektóre pomysły na nie zwyczajnie nie mają sensu. Tak jak badanie się alkomatem krótko po spożyciu, gdy w ustach pozostają jeszcze resztki pitego napoju alkoholowego. Wysokie stężenie spowoduje wówczas rozkalibrowanie sensora, a z dużym prawdopodobieństwem także jego nieodwracalne uszkodzenie.
Wyposażenie się we własny alkomat to pierwsza dobra decyzja, świadcząca o przezorności i odpowiedzialności. Niezbędna jest jednak także kalibracja alkomatu  dokonywana z częstotliwością zależną od intensywności jego użytkowania i wskazań producenta, a także przestrzeganie elementarnych zaleceń związanych z jego użytkowaniem. Tylko wówczas możemy oczekiwać, że posiadane przez nas urządzenie uchroni nas np. przed nieświadomym zajęciem miejsca za kierownicą w momencie, gdy jeszcze nie powinniśmy się na to zdecydować.