We wtorek, 7 października, na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Mielcu trafił około 30-letni mężczyzna, który chyba wziął powiedzenie „impreza do rana” zbyt dosłownie.
Badanie wykazało u niego 7,17 promila alkoholu w organizmie — wynik, który lekarze określili jako „potencjalnie śmiertelny”. Na szczęście nasz bohater wykazał się nadludzką odpornością i po kilku godzinach obserwacji jego stan zaczął się poprawiać. Dzień później mógł wrócić do domu, zapewne z nową historią do opowiadania znajomym – informuje portal akena24.pl
🏆 Rekordziści z Podkarpacia, czyli kto jeszcze przeżył ekstremalne promile?
- Alfredówka, 2013: 40-letni mężczyzna miał 13,74 promila i… przeżył. Lekarze chyba też wciąż nie mogą uwierzyć w jego wytrzymałość.
- Maków-Kolonia, 2009: 45-latek z 12,3 promila trafił do szpitala po potrąceniu przez samochód i jakoś dał radę.
- Dobrołęka, 2012: Kierowca, u którego stwierdzono 22,3 promila, był poważnie zagrożony, ale niektórzy twierdzą, że próbka krwi była zbyt kontrowersyjna, by traktować ją jako absolutny rekord.
💡 Co z tego wynika?
Toksykolodzy podkreślają, że niektórzy uzależnieni mogą mieć wyższą tolerancję na alkohol, ale naprawdę, lepiej nie testować tego na własnej skórze. Tak wysokie stężenia mogą prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych… albo do niesamowitych opowieści przy kolejnej imprezie.























