Search
Close this search box.

Latoszyn-Zdrój – dzieło życia Stanisława Rokosza. Od zapomnianej polany do uzdrowiska

Są inwestycje, które można zaplanować na jedną kadencję. Są takie, które wymagają kilku lat pracy. I są też takie, które stają się częścią życia człowieka. Dla Stanisława Rokosza takim przedsięwzięciem był Latoszyn-Zdrój – miejsce, które przez dziesięciolecia pozostawało jedynie wspomnieniem dawnego uzdrowiska, a które dzięki jego uporowi i konsekwencji ponownie zaczęło przyjmować kuracjuszy.
Dzisiaj Latoszyn-Zdrój trudno sobie wyobrazić jako zwykłą polanę. Jest zakład przyrodoleczniczy, basen zdrojowy, tężnia, pijalnia wód, park zdrojowy i kolejne elementy infrastruktury. Korzystają z nich mieszkańcy regionu, kuracjusze i odwiedzający. Ale droga do tego miejsca była długa i wcale nie była oczywista.

Wszystko zaczęło się od polany

Sam Stanisław Rokosz wspominał, że nie pamięta dokładnie dnia ani godziny, kiedy po raz pierwszy pomyślał, że Latoszyn można odbudować. Trafił na łąkę, która była po prostu przyjemnym miejscem do odpoczynku. Od mieszkańców usłyszał o istniejących tutaj kiedyś łazienkach i o historii uzdrowiska. Później pojawiły się dokumenty i informacje o właściwościach miejscowej wody. To właśnie wtedy narodziła się myśl, która z czasem przerodziła się w jeden z największych projektów w historii Gminy Dębica.
Nie była to jednak historia człowieka, który zobaczył pustą działkę i postanowił wybudować na niej uzdrowisko. Latoszyn miał swoją niezwykłą przeszłość.

Uzdrowisko, które zniknęło

Latoszyn już w XIX wieku był znanym kąpieliskiem. Około 1850 roku powstał tutaj zakład zdrojowo-kąpielowy wykorzystujący miejscowe wody. Z czasem miejsce zaczęło przyciągać kuracjuszy nie tylko z najbliższej okolicy.
Prawdziwy rozkwit nastąpił w okresie międzywojennym. W 1932 roku powstały nowoczesne jak na tamte czasy łazienki, pensjonaty i restauracja. Do Latoszyna przyjeżdżali kuracjusze z Polski i z zagranicy. Miejscowe wody siarczkowo-siarkowodorowe stanowiły największy skarb tego miejsca.
Potem przyszła wojna.
Uzdrowisko zostało niemal całkowicie zniszczone. Została woda, zostały wspomnienia i pamięć mieszkańców. Przez kolejne dziesięciolecia Latoszyn nie odzyskał dawnego charakteru. Próby przywrócenia uzdrowiska podejmowano jeszcze w czasach PRL, ale kończyły się one bez powodzenia.
I właśnie w tę historię wszedł Stanisław Rokosz.

Pomysł, który nie skończył się wraz ze zmianą stanowiska

Pod koniec lat 80., kiedy Rokosz był jeszcze naczelnikiem Gminy Dębica, zainteresował się historią latoszyńskiej polany. Wtedy narodziła się kolejna próba wskrzeszenia uzdrowiska. Kiedy w 1996 roku został wójtem, rozpoczęły się już konkretne, wieloletnie starania jego oraz Rady Gminy Dębica o reaktywację Latoszyna-Zdroju.
I tutaj zaczęła się prawdziwa walka.
Bo pomysł był piękny, ale rzeczywistość samorządowa wyglądała zupełnie inaczej. Potrzebne były badania, dokumentacja, decyzje administracyjne, pieniądze i przede wszystkim potwierdzenie, że woda rzeczywiście posiada właściwości lecznicze.
Trzeba było przekonywać kolejnych ludzi, instytucje i decydentów.
Przez lata Rokosz pukał do kolejnych drzwi.

Pomogli ci, którzy uwierzyli

W działania na rzecz reaktywacji Latoszyna zaangażowało się wiele osób. Wśród nich byli m.in. prof. Zbigniew Religa, Stanisław Zając, Jan Golba – prezes Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP – oraz inni parlamentarzyści i osoby związane z ochroną zdrowia i samorządem.
Nie była to jednak inwestycja, która od początku miała zielone światło.
Jednym z problemów było nawet to, że odbudowa uzdrowiska nie znalazła się w strategii rozwoju województwa podkarpackiego. Pojawił się również prywatny inwestor, który miał pomóc w realizacji ambitnych planów, ale ostatecznie te zamierzenia nie doszły do skutku.
Wtedy Gmina Dębica musiała podjąć decyzję: odpuścić albo zaryzykować własne pieniądze.
Wybrano drugą drogę.

Gmina postawiła na Latoszyn

Samorząd zdecydował się przeznaczyć własne środki na budowę przychodni uzdrowiskowej. W późniejszych materiałach dotyczących inwestycji wskazywano kwotę około 3,5 mln zł.
To był moment przełomowy.
W 2008 roku do rejestru przedsiębiorstw wpisano „Latoszyn Zdrój” Sp. z o.o., a badania i kolejne działania formalne pozwalały krok po kroku potwierdzać uzdrowiskowy potencjał tego miejsca. W 2014 roku sołectwa Latoszyn i Podgrodzie otrzymały status obszaru ochrony uzdrowiskowej.
To już nie była tylko wizja.
To zaczynał być konkretny projekt.

Rok 2016 – wreszcie zaczęła się budowa

Kolejny wielki przełom nastąpił w 2016 roku. Gmina Dębica rozpoczęła budowę Zakładu Przyrodoleczniczego. Na pierwszy etap przeznaczono 2,5 mln zł z budżetu gminy.
Po tylu latach planowania, rozmów, dokumentów i szukania pieniędzy na polanie zaczęły pojawiać się mury.
Dla wielu mieszkańców był to moment, w którym po raz pierwszy można było naprawdę uwierzyć, że Latoszyn powróci.

2 lipca 2018 roku – dzień, na który czekano dziesięciolecia

Nadszedł wreszcie dzień, który można uznać za symboliczny początek nowego rozdziału w historii Latoszyna.
2 lipca 2018 roku o godzinie 9.00 Zakład Przyrodoleczniczy „Latoszyn-Zdrój” otworzył drzwi dla pierwszych pacjentów.
Po blisko 80 latach do Latoszyna ponownie przyjechali kuracjusze, którzy mogli korzystać z zabiegów wykorzystujących lecznicze właściwości miejscowych wód. Pierwszym pacjentem był pan Piotr, który tego dnia rozpoczął zabiegi rehabilitacyjne.
Trudno chyba o lepszy moment, żeby zrozumieć, czym dla Rokosza musiała być ta chwila.
Człowiek, który przez lata opowiadał o powrocie uzdrowiska, mógł wreszcie zobaczyć pacjenta przekraczającego próg obiektu.

Latoszyn zaczął rosnąć

Na otwarciu zakładu historia jednak się nie skończyła.
Wręcz przeciwnie – dopiero się zaczynała.
Dzięki pozyskanym środkom zewnętrznym Latoszyn wzbogacał się o kolejne elementy. Powstał basen zdrojowy, tężnia, pijalnia wód, ścieżki ruchowe i amfiteatr. 15 września 2019 roku uroczyście otwarto basen uzdrowiskowy.
Polana, którą przed laty oglądał Rokosz, zaczęła zmieniać się nie do poznania.

To nie była inwestycja jednej osoby

Wspominając dzisiaj Latoszyn, trzeba oczywiście powiedzieć jednoznacznie: tego miejsca nie stworzył jeden człowiek.
Za reaktywacją uzdrowiska stoi praca wielu osób – kolejnych pracowników urzędu, radnych, projektantów, wykonawców, specjalistów, naukowców, parlamentarzystów i wszystkich tych, którzy przez lata wspierali ten projekt.
Ale jest też człowiek, który przez dziesięciolecia był jego motorem i najbardziej rozpoznawalną twarzą.
To Stanisław Rokosz.
Bez jego konsekwencji prawdopodobnie nie byłoby tej historii w takim kształcie.

Dzieło życia

W samorządzie można zrealizować dziesiątki inwestycji. Drogi, szkoły, remizy, sale gimnastyczne, kanalizację, wodociągi czy obiekty sportowe. Każda z nich jest potrzebna mieszkańcom.
Ale są projekty wyjątkowe.
Takie, które wykraczają poza jedną kadencję i jednego pokolenia.
Latoszyn był właśnie takim projektem.
Rokosz zaczął myśleć o jego odbudowie jeszcze jako naczelnik. Jako wójt przez kolejne lata konsekwentnie wracał do tego pomysłu. Gdy pojawiały się problemy, szukał innych rozwiązań. Gdy prywatny inwestor nie zrealizował swoich planów, gmina zdecydowała się sama zainwestować. Gdy brakowało odpowiednich zapisów w dokumentach strategicznych, trwały kolejne rozmowy. Gdy potrzebne były pieniądze, szukano źródeł finansowania.
Aż w końcu na polanie pojawili się pierwsi kuracjusze.

Najlepszy pomnik nie potrzebuje tablicy

Dzisiaj Latoszyn-Zdrój jest jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc Gminy Dębica.
Jego historia pokazuje, że samorządowe dzieło czasami trzeba mierzyć nie długością kadencji, ale długością czasu potrzebnego na jego stworzenie.
W przypadku Latoszyna były to dziesięciolecia.
Od pierwszych zainteresowań Rokosza pod koniec lat 80., przez objęcie przez niego funkcji wójta w 1996 roku, przez badania, działania formalne, status obszaru ochrony uzdrowiskowej, rozpoczęcie budowy w 2016 roku, aż po otwarcie Zakładu Przyrodoleczniczego 2 lipca 2018 roku.
Dlatego kiedy dzisiaj wspominamy Stanisława Rokosza jako wieloletniego gospodarza Gminy Dębica, trudno nie wspomnieć właśnie o Latoszynie.
Bo można pozostawić po sobie wiele dokumentów, uchwał i inwestycji.
Można zostawić wspomnienia.
Ale można też zostawić miejsce, które żyje.
Latoszyn-Zdrój właśnie takim miejscem się stał.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu była tutaj polana i wspomnienie dawnego kurortu. Dzisiaj przyjeżdżają tutaj ludzie, którzy korzystają z leczniczej wody i infrastruktury uzdrowiskowej.
I chyba właśnie dlatego Latoszyn można nazwać dziełem życia Stanisława Rokosza.
Nie dlatego, że powstał wyłącznie dzięki niemu.
Ale dlatego, że bez jego wieloletniej wiary w to miejsce, determinacji i konsekwencji być może nadal byłby tylko wspomnieniem dawnego uzdrowiska.
Latoszyn wrócił.
A historia oceni z czasem, jak wielkie było to przedsięwzięcie. Dla mieszkańców Gminy Dębica odpowiedź już dziś wydaje się oczywista.

Podziel się z innymi

Shares
Previous slide
Next slide

Więcej informacji...

My i nasi partnerzy uzyskujemy dostęp i przechowujemy informacje na urządzeniu oraz przetwarzamy dane osobowe, takie jak unikalne identyfikatory i standardowe informacje wysyłane przez urządzenie czy dane przeglądania w celu wyboru oraz tworzenia profilu spersonalizowanych treści i reklam, pomiaru wydajności treści i reklam, a także rozwijania i ulepszania produktów. Za zgodą użytkownika my i nasi partnerzy możemy korzystać z precyzyjnych danych geolokalizacyjnych oraz identyfikację poprzez skanowanie urządzeń.

Kliknięcie w przycisk poniżej pozwala na wyrażenie zgody na przetwarzanie danych przez nas i naszych partnerów, zgodnie z opisem powyżej. Możesz również uzyskać dostęp do bardziej szczegółowych informacji i zmienić swoje preferencje zanim wyrazisz zgodę lub odmówisz jej wyrażenia. Niektóre rodzaje przetwarzania danych nie wymagają zgody użytkownika, ale masz prawo sprzeciwić się takiemu przetwarzaniu. Preferencje nie będą miały zastosowania do innych witryn posiadających zgodę globalną lub serwisową.