15 lat temu zmarł Andrzej Strumski

7 listopada 2005 r. zmarł Andrzej Strumski, najstarszy syn Władysława Strumskiego „Brutusa” – legendarnego dowódcy oddziału dywersyjnego Komendy Obwodu AK Dębica.

Andrzej Strumski był znanym na Rzeszowszczyźnie przedsiębiorcom, mecenasem kultury, działaczem społecznym. Urodził się 31 października 1946 r. w Dębicy. W okresie PRL nosił miano dziecka „wroga ludu”. Po latach wspominał, że w czasie gdy ojciec odsiadywał wyrok w kazamatach UB, on zmuszony był z braćmi zbierać butelki, aby zarobione w ten sposób pieniądze przekazać samotnej matce Zofii, aby mogła wyżywić siebie i trójkę małych synów.

Jako prezes i właściciel firmy „Marspol Grupa” zaangażował się w pomoc na rzecz środowisk literackich i akowskich. Był m.in. założycielem Fundacji Armii Krajowej im. Władysława Strumskiego w Dębicy. Wspierał działalność Związku Literatów Polskich w Rzeszowie. Był sponsorem Honorowych Nagród Literackich „Złote Pióra”. Kontynuował wydawanie prac swojego ojca. Wydał niepublikowaną dotąd książkę pt. „Wola Faraona” i oraz wznowił wojenne wspomnienia „Brutusa”, pt. „Dziesiątka w akcji”. Organizował literackie wydarzenia i jubileusze Związku Literatów Polskich oraz konferencje i przedsięwzięcia środowiska weteranów Armii Krajowej. Pod koniec życia był bliski przejęcia „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza, ale plany pokrzyżowała nagła śmierć.

We wspomnieniach zatytułowanych „Jak szybko upływa życie… Niezapomnianemu śp. Andrzejowi Strumskiemu” (Dzień podkarpacia, nr 135 (218) z 2005 r.) Zbigniew Okoń pisał: „Daleki jestem od używania wielkich słów, ale Andrzej Strumski był człowiekiem wyjątkowym. Pomagał kombatantom, harcerzom, twórcom i pisarzom, stąd na jego grobowcu wyrósł kopiec kwiatów; stąd prezes oddziału ZLP wspominał o jego wszechstronnej działalności, stąd podziękowania harcerzy za opiekę nad nimi i patriotyczne ukierunkowania. We współczesnym świecie wszelakich nieprawości, mamy mało takich przykładów. Jeżeli w tym smutnych dniach pragnę coś przekazać rodzinie zmarłego Andrzeja Strumskiego i wszystkim tym, z którymi współpracował, to właśnie przekonanie, że taki człowiek całkiem nie umiera. To, co zostawił po sobie, żyć będzie nadal.

Za swoje zasługi został odznaczony m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej oraz tytułem „Zasłużonego Działacza Kultury”.

źródło: Armia Krajowa Dębica

Podziel się z innymi
0Shares
0 0