Dawne Klecie: Tak przeprawiano się drewnianą łódką na drugi brzeg Wisłoki

„Pietrek” mieszkał w małym, drewnianym domku z bali nieopodal Wisłoki po stronie Zawodzia w Kleciach. Według relacji klecian nie potrafił pływać, mimo to cieszył się wielkim zaufaniem „pasażerów” jako flisak obsługujący drewnianą łódkę którą mieszkańcy przeprawiali się na druga stronę Wisłoki.

Wspomnienia mieszkańców Kleci i wiele fotografii sprzed ponad 50 lat dokumentujących przeprawy łódką przez Wisłokę i zabawy dzieci nad rzeka zostały zamieszczone niedawno na profilu FB „Klecie – Historia, Ludzie, Wydarzenia” prowadzonej przez Piotra Wala. Poniżej publikujemy cały post dotyczący tych wspomnień.

Wnuki z dziadkiem Samborskim – flisakiem w Kleciach

„Przepływająca przez naszą wieś, rzeka Wisłoka jest prawym dopływem górnej Wisły. Długość odcinka biegnącego na terenie Kleci to ok. 2,4 km. Wyznacza ona również na naszym terenie granicę pomiędzy Pogórzem Ciężkowickim leżącym na zachód a Pogórzem Strzyżowskim leżącym na wschód od rzeki. Oddziela ona od strony Błażkowej przysiółek Zawodzie zajmujący ok. 18% powierzchni miejscowości Klecie.

Jednakże nie o walorach przyrodniczo-krajobrazowych jest niniejszy post a raczej o nieco dawniejszych dziejach wsi i jej mieszkańców związanych z rzeką Wisłoką.

Dzieci na łódce w Kleciach

Przeprawa przez Wisłokę jak również przez inne rzeki w dawniejszych czasach odbywała się na różne sposoby. Najbardziej naturalnym sposobem było przejście pieszo lub przejazd np. furmanką w miejscu płycizn o spokojniejszym nurcie w tzw. bród. Nieco bardziej skomplikowanym wymagającym umiejętności pływania , sposobem przedostania się na drugi brzeg było przepłynięcie wpław. Były to jednakże metody uzależnione od pory roku oraz stanu wysokościowego wód. Zdarzały się sytuacje kiedy furman zapatrzył się za bardzo w zad konia zamiast obrać punkt odniesienia na drugim brzegu, co skutkowało błędem i zejściem z płycizny na głębszą wodę. Na takie sytuacje szczególnie narażeni byli woźnice, po ulewach przy tzw. mętnej wodzie.

W okresie mroźnych zim powierzchnia wody w miejscach gdzie nurt spowalniał zmieniała się w pokrywę lodową, która po osiągnięciu pożądanej grubości rozwiązywała problem przedostania się pieszo na drugi brzeg. Do niemal całorocznego przeprawiania przez rzekę służyły drewniane łódki. Starsi mieszkańcy zapewne pamiętają, że w naszej wsi również takowa istniała. Dzięki pochodzącym rodem z Kleci mieszkankom a w szczególności Pani Marii R. i Pani Alicji G. które udostępniły zdjęcia z okresu funkcjonowania łódki, możemy zobaczyć jak wyglądała.
Jest już coraz mniej osób które mają w pamięci jak korzystali z usług przewozu na drugi brzeg. Z ust tych ludzi można usłyszeć ciekawe historie, czasem wesołe anegdoty ale również i dramatyczne wydarzenia.

Niewątpliwie głównym bohaterem związanym ściśle z kleciecką łódką był pochodzący z Bukowej Piotr Samborski zwany ,,Pietrkiem”. Jak opowiadają świadkowie tego okresu, zamieszkiwał w małym, drewnianym domku z bali nie opodal Wisłoki po stronie Zawodzia.

,,Pietrek” operował łódką głównie za pomocą żerdzi zakutej na końcu żelaznym grotem. Na wyposażeniu łódki były również wiosła, nikt nie wspomina jednak o kapokach, jednakże ów flisak musiał cieszyć się ogólnym zaufaniem ,,pasażerów” gdyż jak wynika z relacji świadków, sam nie umiał pływać. Można śmiało rzec, iż świadczył usługi dosłownie na zawołanie, 24 godziny na dobę. Zapotrzebowanie było spore gdyż wśród przewożonych byli np. mieszkańcy posiadający pola uprawne na drugiej stronie, podążający na targ do Brzostku, do pracy, na autobus, jak również odwiedzający rodziny, a nawet idący na tzw. kawalerkę.

W późniejszym okresie zmieniali się flisacy. Łódź posiadała dodatkowe zabezpieczenie w postaci liny rozpiętej między drewnianymi balami na której przesuwał się łańcuch dopięty do łódki. Mieszkańcy nigdy nie doczekali się mostu, wprawdzie w okresie wojny Niemcy wybudowali drewniany, ale tylko do celów strategii wojennej i podczas wycofywania się, most zburzyli.

Natomiast w latach 80-tych w batalii o zabieganie o budowę mostu przegraliśmy ze Skurową i tam powstał most o konstrukcji stalowo drewnianej w roku 1985 a następnie 2002r oddano do użytku w tym samym miejscu nowy. Obecnie jedyną alternatywą dla przejazdu bez konieczności nadkładania drogi jest rozkładany w okresie od wiosny do jesieni pontonowy most technologiczny należący do Zakładu Eksploatacji Kruszywa Klecie KRUSZGEO SA, lecz tylko za zgodą kierownictwa.

Materiał oparty na relacji przede wszystkim mieszkańców Kleci przysiółka Postronie i Zawodzie. Nie jest dokumentem historycznym, służy jedynie przybliżeniu dziejów naszej wsi. Proszę o komentarze wzbogacające wiedzę i o wyrozumiałość jeśli istnieją jakieś niespójności w artykule.

Piotr Wal

Podziel się z innymi
0Shares
0 0