-->

Region. Był dobrze przygotowany na zimową wędrówkę. Natura jednak pokazała kto rządzi w górach

Takich odmrożeń doznał turysta wędrujący w górach. Był przekonany, że dobrze jest przygotowany do zimowej wędrówki. fot. GOPR Bieszczady.

W piątek 12 lutego około godz. 17.00 dostaliśmy wezwanie od sześciu skiturowców, że znajdują się obok czerwonej tyczki (podali numer) w rejonie Przełęczy Goprowskiej, nie mogą znaleźć kolejnej i nie wiedzą co mają dalej robić. Warunki w górach były bardzo trudne, silny, porywisty wiatr, mróz i duży opad śniegu a także bardzo ograniczona widoczność. Skiturowcy utknęli w miejscu gdzie był duży depozyt śniegu, dlatego nie mogli odnaleźć dalszej drogi. Pierwszy zespół ratowników do skiturowców dotarł dość szybko – jedna osoba była w gorszym stanie, natomiast reszta mogła kontynuować marsz. Cztery osoby zostały przeprowadzone przez Przełęcz w kierunku Wołosatego, natomiast osoba w najgorszym stanie z inną w zdecydowanie lepszym, okryci płachtą biwakową z pakietami grzewczymi oczekiwały na transport. W rezultacie – po dotarciu drugiej ekipy ratowników, ani jedna ani druga osoba nie wymagały zaawansowanego transportu, tylko mogły samodzielnie kontynuować marsz. Turyści byli dobrze przygotowani (ABC Lawinowe, ubiór adekwatny do warunków, latarki, termosy etc.) jednak pułapka terenowa w postaci nawisu śnieżnego oraz trudne warunki atmosferyczne doprowadziły do niebezpiecznej sytuacji, na szczęście dla turystów wyprawa skończyła się szczęśliwie z wyjątkiem poważnych odmrożeń palców rąk u jednego z jej uczestników – relacjonuje Bieszczadzka Grupa GOPR na swoim profilu FB.

W komentarzu pod postem wypowiedział się turysta, który doznał tych odmrożeń. Jego wypowiedź zamieścił portal krosno112
„… chciałbym prosić o zamieszczenie komentarza. Wg mnie byliśmy dobrze przygotowani, miałem drugie ciepłe rękawice, miałem dodatkowa odzież, herbatę w termosie z zapasem do o samego końca. Wszyscy mieliśmy detektory. Do odmrożenia doszło oz powodu zlekceważenia pierwszych obiawow. I to mój błąd. Wydawało mi się skoro sryje do przodu, cały czas w ruchu i jest mi ciepło to jest ok. Czułem lekkie odrętwienie ale nie zimno. I to był moment na wyjecie ciepły h rękawic. Potem było juz za późno. Mimo to walczyłem do końca bo miejsca na skuterze potrzebowali inni. Jeśli chodzi o całe wydarzenie to wszystko szło dobrze do szczytu halicza. Potem warunki na grani zaczęły wykańczać niektórych i spowolniły grupę. Byliśmy grupa więc czekaliśmy na resztę. W mrozie i wietrze. Odwrót w tamtym momencie nie miał sensu bo brakowało nam 30 minut na podejście na przełęcz pod Tarnica a potem już miał być bezpieczny zjazd. Błędy były. Zabrakło decyzji o odwrocie na wszesniejszym etapie ale będąc w grupie trudno ja podjąć gdy wydaje się że szybciej i łatwiej jest iść do przodu. Dziękujemy ratownikom za sprawna akcje. Jankowi za expresowy czas dotarcia i ciągle słowa otuchy. Byłem w wielu różnych górach. To czego doświadczyliśmy wczoraj to nauczka ze żadnych Nin wolno lekceważyć. Szacunek należy si każdej górze. Kocham Bieszczady i dziękuję Bieszczafzkim Aniołom że nas wypuściły całych” (pisownia oryginalna). – relacjonuj portal krosno112.

Podziel się z innymi
0Shares
0 0